Chińscy hakerzy włamują się na serwery niemieckiego rządu - twierdzi "Der Spiegel". Nie wiadomo, ile danych udało się wykraść, zanim rządowi informatycy nie wykryli szpiegujących programów. Oczywiście władze w Pekinie zaprzeczają rewelacjom tygodnika.
Niemieckie władze starają się całe zdarzenie wyciszyć. Twierdzą, że nikt niczego im nie ukradł z komputerów, a "trojany", czyli programy szpiegujące i wykradające informacje, usuwają zaraz po wykryciu.
Jednak informatycy mówią po cichu, że wcale nie jest tak różowo. Ostatnio udaremnili kradzież z serwerów aż 160 gigabajtów danych. A codziennie ktoś próbuje włamać się na kolejne komputery. Wszystkie ślady prowadzą do wojskowych serwerów w Chinach.
Oczywiście władze w Pekinie o niczym nie wiedzą, rewelacje "Der Spiegel" traktują jako kolejne oczernianie Państwa Środka. Bo przecież Chińscy hakerzy to spokojni ludzie, którzy nigdy jeszcze nie włamali się do żadnego rządowego komputera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|