Niemieckie władze starają się całe zdarzenie wyciszyć. Twierdzą, że nikt niczego im nie ukradł z komputerów, a "trojany", czyli programy szpiegujące i wykradające informacje, usuwają zaraz po wykryciu.
Jednak informatycy mówią po cichu, że wcale nie jest tak różowo. Ostatnio udaremnili kradzież z serwerów aż 160 gigabajtów danych. A codziennie ktoś próbuje włamać się na kolejne komputery. Wszystkie ślady prowadzą do wojskowych serwerów w Chinach.
Oczywiście władze w Pekinie o niczym nie wiedzą, rewelacje "Der Spiegel" traktują jako kolejne oczernianie Państwa Środka. Bo przecież Chińscy hakerzy to spokojni ludzie, którzy nigdy jeszcze nie włamali się do żadnego rządowego komputera.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
