Dowódca zachodniego okręgu wojskowego generał al-Tayeb al-Musbah Osman powiedział miejscowej państwowej agencji informacyjnej, że w walkach z Ruchem na rzecz Sprawiedliwości i Równości (JEM) - najsilniejszym ugrupowaniem rebelianckim w Darfurze - zginęło też 75 sudańskich żołnierzy.

Reklama

Do potyczek doszło w pięciu miejscach na północy regionu.

JEM przyznaje, że w ostatnich dniach starł się z siłami rządowymi, ale utrzymuje, że zostały one pokonane.

Walki potwierdziły stacjonujące na miejscu siły pokojowe ONZ i Unii Afrykańskiej, jednak ich przedstawiciele nie podali liczby ofiar.

Trwający od 2003 roku konflikt w Darfurze wybuchł, gdy czarnoskórzy rebelianci wystąpili przeciwko zdominowanym przez Arabów władzom w stolicy kraju, Chartumie oraz arabskim milicjom dżandżawidów, dokonującym czystek etnicznych na terenach zamieszkanych przez ludność czarnoskórą. Szacunkowe dane ONZ mówią o 300 tys. ofiar śmiertelnych wojny w Darfurze i o 2,7 miliona uchodźców. Rząd w Chartumie ocenia liczbę zabitych na 10 tysięcy.

Prezydent Sudanu Omar Hasan Ahmed el-Baszir jest ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), który na niego nakazy aresztowania za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jak poinformowało ONZ w maju w walkach w Darfurze zginęło prawie 600 osób i był to najkrwawszy miesiąc w tym regionie od ponad dwóch lat.