Wczorajsza prezentacja raportu o katastrofie Tu-154 przez MAK wyglądała jak show. Po co było to przedstawienie?

Reklama

Siergiej Markow: Nieracjonalność polskiej reakcji na raport MAK, który opiera się na twardych faktach, nie jest niczym nowym dla Rosjan. Od momentu rozpadu Układu Warszawskiego Polacy nie mogą przyjąć do wiadomości, że czasami również im zdarza się nie mieć racji w sprawach dotyczących relacji z Moskwą.

Przecież tu nie chodzi o relacje Warszawa – Moskwa, tylko o ustalenie, jakie były przyczyny katastrofy Tu-154.

Niektórzy polscy politycy nie potrafią przyjąć twardej rzeczywistość. A MAK i tak w formie dbającej o polską kondycję psychiczną przedstawił wnioski raportu. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Warto stwierdzić, że to Lech Kaczyński nakazał lądowanie w przekonaniu, że Rosjanie podawali fałszywe wskazówki dotyczące warunków pogodowych.

Po co miał to robić? Trudno posądzać prezydenta o skłonności samobójcze.

Za wszelką cenę chciał uczestniczyć w ceremonii upamiętniającej ofiary katyńskie. I warto pamiętać, że to do pilota należy podjęcie ostatecznej decyzji o lądowaniu.

To dlaczego nie zamknięto lotniska? To z pewnością zapobiegłoby katastrofie.

Nie było takiej możliwości. Kontrolerzy lotu mogą ewentualnie w mocnej formie wyrazić swoją opinię co do prób lądowania w nieodpowiednich warunkach pogodowych. I tak zresztą zrobili.

Czyli winni są tylko Polacy. Po stronie rosyjskiej nie ma żadnego problemu?

Nie twierdzę, że Rosjanie nie mają udziału w podsycaniu polskich fobii swoją postawą. Rosja powinna popracować nad swoją postawą starszego brata. Porzucić aspiracje pouczania Polski. A Polacy powinni pozbyć się rusofobii i przekonania, że Polsce zawsze coś od Rosji się należy. Obecna reakcja Polski przypomina zachowanie kapryśnego pryszczatego nastolatka. I taka postawa zaszkodzi tylko Polsce, która przez to w oczach jej europejskich sąsiadów nie wypada jako obiektywne państwo. Rosja jak zawsze przeczeka bez rozdrapywania ran.

Siergiej Markow - poseł do Dumy z prokremlowskiej Jednej Rosji uważany za czołowego ideologa Kremla