"Terrorystami" władze syryjskie nazywają antyreżimowych powstańców.
- twierdzi syryjski ambasador w ONZ Baszar Dża'afari w liście do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna. List jest datowany na 8 grudnia, ale został podany do wiadomości publicznej dopiero w poniedziałek.
- podkreślił Dża'afari. - dodał.
Władze w Damaszku oskarżają Arabię Saudyjską, Katar, Turcję, USA i państwa Zachodu o to, że wspierają i zbroją rebeliantów, czemu rządy tych krajów oficjalnie zaprzeczają. Według syryjskich władz wspierana przez społeczność międzynarodową rewolta w istocie jest sunnicką kampanią terrorystyczną mającą na celu obalenie prezydenta Baszara el-Asada. Wywodzi się on z mniejszości alawickiej, powiązanej z szyitami.
Ponadto syryjskie władze zarzucają USA i państwom europejskim, że wyrażane przez nie obawy przed użyciem syryjskiej broni chemicznej mogą służyć jako pretekst do zbrojnej interwencji.
- powiedział Dża'afari.
Zachodni eksperci wojskowi szacują, że Syria ma cztery rozsiane po kraju arsenały broni chemicznej i jest w stanie produkować bojowe środki chemiczne, takie jak gaz musztardowy, sarin czy VX, gaz podrażniający układ krwionośny i nerwowy.
Konflikt wewnętrzny w Syrii trwa od marca 2011 roku i według antyreżimowych działaczy pochłonął życie ponad 40 tysięcy ofiar, w większości cywilów.