Obaj panowie przedstawiają różne wersje całego zdarzenia i zrzucają na siebie nawzajem winę. W rozmowie z Business FM Kuziemin, adwokat zaangażowany w ważne procesy sądowe w Rosji, opowiadał, że wszystko zaczęło się na lotnisku w Rzymie. Stojąc w kolejce do odprawy, miał on zwrócić uwagę nietrzeźwemu mężczyźnie, który, rzucając niecenzuralne słowa, próbował wepchnąć się przed wszystkich.

Do stanowiska biznes klasy podeszła grupa złożona z dwóch mężczyzn i dwóch kobiet. Jeden z mężczyzn ubrany był w czerwona kurtkę z napisem "Rosja" herbem państwowym, przy czym znajdował się on w stanie upojenia alkoholowego - relacjonował z kolei dziennikowi "Izwiestia", dodając, że mężczyzna awanturował się i używał niecenzuralnych słów.

Wedle relacji prawnika, zdecydował się on zwrócić mężczyźnie uwagę, podkreślając, że wokół jest wiele kobiet i dzieci. W odpowiedzi miał zostać zaatakowany. Bił, krzyczał, że kiedy przylecę do Moskwy, zabije mnie, urwie mi głowę - skarżył się Kuziemin w rozmowie z Business FM. Podkreślił, że nie doczekał się interwencji policji, a już będąc na pokładzie samolotu, zwrócił stewardowi uwagę niebezpiecznego pasażera. O ile lot przebiegł bez problemów, panowie znów spotkali się na lotnisku w Moskwie. 

Wedle relacji Kuziemina, został on uderzony w twarz. Gdy z jego nosa polała się krew, mężczyzna odwzajemnił cios. Wywiązała się regularna bójka. Mężczyźni trafili na policję, gdzie złożyli na siebie nawzajem doniesienia, wciąż próbując wymieniać ciosy. 

Zupełnie inaczej brzmi wersja Igora Mukana, który twierdzi, że to on jest poszkodowany. Opowiada, że stojąc w kolejce do odprawy po prostu sobie żartował, kiedy zaczepił go Kuziemin. O ile na lotnisku w Rzymie skończyło się na potyczkach słownych, o tyle w Moskwie dojść miało do rękoczynów.

Dodatkowo wersję Mukana potwierdzają świadkowie, którzy nie mówią o żadnej bójce w Rzymie. A kamery monitoringu, które według Kuziemina, miały zarejestrować sytuację, akurat wtedy nie działały. Co więcej, policyjne badanie wykazało, że Mukan był trzeźwy. Do tego, trafił do szpitala ze złamanym nosem.

Organy wymiaru sprawiedliwości nie skomentowały oficjalnie tych wydarzeń.