Niewielki samolot Piper PA-46, który może zabrać na pokład 5 pasażerów leciał na wysokości 550 metrów. To właśnie wtedy wieża kontrolna odebrała sygnał "Mayday", który jest odpowiednikiem S.O.S. Pilot samolotu poinformował kontrolerów lotu o wypadku. - Mamy uchylone drzwi. Pasażer wypadł - meldował.

Kontroler nie mógł uwierzyć i dopytywał co się stało. - Otworzył tylne drzwi i wypadł - wyjaśniał pilot, który niedługo potem wylądował awaryjnie na lotnisku Tamiami. Wezwano na pomoc Straż Przybrzeżną, na miejsce skierowano łodzie i helikoptery.

Lokalna policja wszczęła dochodzenie w sprawie potencjalnego zabójstwa tłumacząc to niecodziennymi okolicznościami incydentu. Przyjęto założenie, że pasażer nie przeżył upadku.