Dziennik Gazeta Prawana logo

Cud czy mistyfikacja? Wątpliwości wokół opowieści rybaka o roku na morzu

5 lutego 2014, 12:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jose Salvador Alvarenga, rozbitek z Salwadoru oznaleziony na Wyspach Marshalla
Jose Salvador Alvarenga, rozbitek z Salwadoru oznaleziony na Wyspach Marshalla/AP
Przez 13 miesięcy dryfował po morzu, żywił się żółwiami rybami i ptakami, które sam zdołał złapać. Targany przez głód i pragnienie myślał o samobójstwie. Poruszająca historia rybaka z Salwadoru obiegła świat. Ale są ci, którzy dopatrują się dziury w całym i wietrzą mistyfikację.

José Salvador Alvarenga miał wyruszyć na połów rekinów w grudniu 2012 roku. Wraz z nim w mierzącej siedem metrów długości łodzi znalazł się nastoletni syn jego przyjaciela. Chłopak jednak nie był w stanie żywić się mięsem żółwi czy surowymi rybami, po miesiącu zmarł. Jego ciało Alvarenga miał wrzucić do morza.

Opowieści rybaka, który odnalazł się na Wyspach Marshalla, poddają w wątpliwość eksperci, którzy zajmują się tematyką przetrwania w skrajnie trudnych warunkach. "Time" wylicza słabe punkty w opowieści meksykańskiego rybaka, które mogą świadczyć, że nie ma mowy o cudzie, a jedynie o wielkiej mistyfikacji.

Po pierwsze Alvarenga wyjaśniał, że wypłynął w morze, by polować na rekiny. Musiał więc mieć ze sobą sprzęt, i to nie byle jaki. Z pewnością pozwoliłby on mu na łowienie ryb czy łapanie żółwi. A dieta złożona z tych właśnie zwierząt - gdyby rybak zjadał jak najwięcej ich części - pozwoliłaby mu na przetrwanie "nadzwyczaj długiego czasu" - wyjaśnia w "Time" Robert Allen, właściciel i główny instruktor szkoły przetrwania Sigma 3. Sęk w tym, że gdy znaleziono rybaka, na jego łodzi nie było żadnego sprzętu.

Inna sprawa, że nawet gdyby rzeczywiście Alvarenga żywił się żółwiami i ptakami, nie byłby w stanie przetrwać bez wody. - - wyjaśnia Allen. Wszystko przez to, że białko, w które obfituje mięso ptaków i żółwi, jest dużo trudniejsze do strawienia niż węglowodany. Co więcej, pochłania trzy razy więcej wody. Dieta, o której mówi rybak, bez sporej dawki wody, przyspieszyłaby tylko odwodnienie.

Alvarenga wyznał również, że zdarzało mu się nie jeść przez kilka dni. Jednak Gee Bing, sekretarz spraw zagranicznych Wysp Marshalla, przyznaje, że zbitek nie wygląda jak ludzie, którzy w przeszłości przez długie miesiące dryfowali na morzu, czekając na ocalenie. Chodzi m.in. o jego wygląd - Alvarenga nie był wychudzony, co więcej nie widać śladów oparzeń słonecznych czy chociażby silnej opalenizny, przy czym nie wiadomo, jak mężczyzna chronił się przed słońcem.

Władze Meksyku potwierdziły, że pod koniec 2012 roku w rejonie, o którym mówił odnaleziony, faktyczni zaginęła łódź. Wątpliwości co do prawdziwości opowieści Jose Salvadora Alvarengi wciąż pozostają niewyjaśnione.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Time
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj