Dziennik Gazeta Prawana logo

Do Rosji po normalność. W Doniecku brakuje wszystkiego

8 września 2014, 08:48
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Zniszczony hotel w Mariupolu
Zniszczony hotel w Mariupolu/PAP/EPA
Pozamykane banki, niedziałające bankomaty, zniszczona infrastruktura i zrujnowana gospodarka - tak wygląda sytuacja w Zagłębiu Donieckim po wielomiesięcznej wojnie. Dla mieszkańców graniczących z Rosją regionów Donbasu właśnie Rosja stała się namiastką normalności.

Każdego dnia dnia rosyjsko-ukraińskie przejście graniczne w Doniecku-Izwarinie przekracza kilka tysięcy Ukraińców. Donieck to 45-tysięczne pierwsze miasto po rosyjskiej stronie granicy. Ukraińcy przyjeżdżają tu na zakupy, głównie spożywcze.

W Doniecku każdego dnia są kolejki przed bankomatami. Ludzie tylko w Rosji mogą wypłacić pieniądze. Jak mówią, ciężko się tu dostać. Autobusy są przepełnione, niektórzy więc muszą wziąć taksówkę.

Jewgienij, mieszkaniec Doniecka, przyznaje, że życie w mieście zmieniło się całkowicie: .
Wstrzymanie ognia w Donbasie daje Ukraińcom nadzieję powrotu do normalności - przynajmniej na chwilę.

CZYTAJ WIĘCEJ: Stan wojenny na Ukrainie? Premier Jaceniuk nie wyklucza >>>

ZOBACZ TAKŻE: Polska wśród krajów, które dostarczają broń? Ukraina narobiła zamieszania >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj