Państwa, które mobilizują szeregi chcą, by środki dla imigrantów pochodziły przede wszystkim z unijnego budżetu. Konkretnie z polityki spójności, której największym beneficjentem jest Polska. Chodzi o pulę niewykorzystanych funduszy. Do tej pory Komisja pomagała unijnym krajom nadrabiać zaległości, teraz żadnej taryfy ulgowej stosować nie będzie, tylko zabierze pozostałe pieniądze.
Drugie niebezpieczeństwo mobilizacji sił, to stworzenie wąskiej grupy wewnątrz Unii i pozostawienie części państw na obrzeżach. Tak się składa, że większość krajów chcących zacieśnić współpracę to te które naciskają na stworzenie mini strefy Schengen. "Trzeba zrobić wszystko, by nie doszło do podziału Unii Europejskiej.. - skomentowała premier Beata Szydło.
Ale ósemka państw wydaje się zdeterminowana. Wprawdzie szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker mówi -, ale będzie też musiał zgodzić się na przyjęcie kolejnej grupy uchodźców. Do połowy grudnia Komisja ma przygotować nowy plan przesiedleń.