Dziennik Gazeta Prawana logo

"Spiegel" krytykuje szefa KE Junckera. "Za despotyczny styl działania"

18 czerwca 2016, 17:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jean-Claude Juncker
Jean-Claude Juncker /PAP/EPA
Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w opublikowanym w sobotę materiale krytykuje przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera za "despotyczny" i zbyt upolityczniony styl działania, co napotyka rosnący sprzeciw w Berlinie i Brukseli.

Za punkt wyjścia do krytycznej analizy poczynań Junckera autorzy materiału biorą jego ostatnią wizytę w Petersburgu na zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina. Chociaż jedynym skutkiem wizyty było "dowartościowanie" Putina, przed czym ostrzegało wielu polityków w Brukseli, Juncker uznał ją "pomimo tego za słuszną".

Podejmowane na własną rękę inicjatywy stały się "wizytówką" szefa KE - pisze "Der Spiegel". Były premier Luksemburga postarał się nawet o stworzenie "nadbudowy" dla swojej polityki, tłumacząc, że obecna Komisja Europejska jest "komisją polityczną".

Autorzy nazywają politykę Junckera "rewolucją", gdyż zgodnie z traktatami zadaniem aparatu urzędniczego szefa KE jest pilnowanie, by uzgodnienia były przestrzegane. oceniają niemieccy dziennikarze.

"Der Spiegel" wylicza liczne "grzechy" Junckera, wspominając m.in. o poparciu udzielonym premierowi Grecji Aleksisowi Ciprasowi, "chociaż KE nie należy do kredytodawców". Innym wymienionym przez tygodnik przykładem był próba "narzucenia siłą" krajom UE policjantów z innych krajów. piszą dziennikarze "Spiegla".

Wydawany w Hamburgu tygodnik zarzuca szefowi KE interpretowanie "w dowolny sposób" przepisów unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu mającego gwarantować stabilność finansów publicznych. Autorzy wytykają Junckerowi, że stosuje wobec Francji taryfę ulgową, a na pytanie, dlaczego to zrobił, odparł: "Bo to jest Francja".

Zdaniem "Spiegla" Juncker sprawuje swój urząd podobnie jak prezydent USA Ronald Reagan w latach 80., nie zwracając uwagi na szczegóły. Luksemburski polityk nie ma doświadczenia w kierowaniu ogromnym aparatem - w Luksemburgu kierował urzędem zatrudniającym kilkadziesiąt osób, obecnie ma pod sobą 30 tys. pracowników.

Ponieważ codzienna praca "przerasta" Junckera, rzeczywistymi "panami KE" są holenderski wiceszef Frans Timmermans i szef gabinetu Junckera, Niemiec Martin Selmayr - uważają dziennikarze. Europosłów w Strasburgu "ucisza" natomiast szef Parlamentu Europejskiego - polityk niemieckiej SPD Martin Schulz.

"Der Spiegel" wspomina o planie opracowanym w zeszłym roku przez niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schaeublego, którego celem jest ograniczenie politycznej władzy Junckera. Schaeuble chciałby odebrać szefowi KE nadzór nad stabilnością finansów państwowych oraz nad rynkiem wewnętrznym i zasadami konkurencji. Te zadania miałaby przejąć niezależna instytucja na wzór niemieckiego urzędu antymonopolowego - piszą dziennikarze "Spiegla".


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj