Załoga przestrzegała wszystkich procedur ustalonych przez producenta, ale nie była w stanie kontrolować samolotu - powiedziała minister Dagmawit Moges na konferencji prasowej w Addis Abebie. Konferencję zwołano w związku z prezentacją dokumentu, pierwszego etiopskiego oficjalnego raportu na temat katastrofy.

Z nieznanych dotąd przyczyn samolot Ethiopian Airlines runął niemal pionowo na ziemię w zaledwie 6 minut po starcie, grzebiąc w szczątkach wszystkich 157 pasażerów i członków załogi. W następstwie tego wypadku Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) bezterminowo wstrzymała eksploatację wszystkich Boeingów 737 MAX 8 na obszarze Unii Europejskiej, co obowiązuje obecnie już praktycznie na całym świecie.

Prewencyjny zakaz lotów to efekt nie tylko katastrofy w Etiopii, lecz także wcześniejszego o pół roku wpadnięcia w morze tuż po starcie z Dżakarty Boeinga 737 MAX 8 indonezyjskiego towarzystwa Lion Air. Zginęło wtedy wszystkich 189 pasażerów i członków załogi, a parametry lotu wskazują na wejście maszyny w niekontrolowany wzdłużny przechył dziobem w dół.

Zgodnie z międzynarodowymi zasadami badania wypadków lotniczych wstępny raport nie orzeka o niczyjej winie. Nie zawiera także szczegółowej analizy tragicznego lotu, której sporządzenie - jak poinformował na konferencji szef zespołu dochodzeniowego Amdye Ayalew Fanta - potrwa od sześciu miesięcy do roku. Jak zaznaczył, dane z rejestratorów parametrów lotu i rozmów załogi nie wystarczają dla stwierdzenia, czy w samolocie zaistniał problem strukturalny.

Raport oczyszcza pilotów z zarzutu złamania obowiązujących procedur i zawiera dwa zalecenia, skierowane do producenta i nadzoru lotniczego. Sugeruje, by Boeing dokonał przeglądu systemu kontrolowania samolotu, a nadzór lotniczy dopuścił do wznowienia eksploatacji maszyn tego typu dopiero po uzyskaniu potwierdzenia, że uporano się ze wszystkimi problemami.

Ponieważ odnotowano powtarzające się przypadki niekontrolowanego wejścia samolotu w przechył ku przodowi, zaleca się, by producent dokonał przeglądu systemu kontrolowania samolotu - powiedziała Moges.

Towarzystwo Ethiopian twierdzi, że jego załoga postępowała ściśle według nakazanych procedur reagowania na sytuację alarmową. Boeing zapowiedział przestudiowanie etiopskiego wstępnego raportu.