Dziennik Gazeta Prawana logo

Azja odetchnęła, tsunami miało tylko metr

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 osób nie żyje, około 100 jest rannych. To tragiczny efekt trzęsienia ziemi, które nawiedziło wybrzeża Indonezji. W rejonie Sumatry wstrząsy miały ponad osiem stopni w skali Richtera. W kilku miastach runęły budynki. W Dżakarcie wybuchła panika. Z kołyszących się domów wybiegali przerażeni ludzie. Władze ostrzegały: trzymajcie się z dala od plaż! Ale fala u wybrzeży południowo-wschodniej Azji osiągnęła niecały metr.

Wstrząsy, których epicentrum znajdowało się u zachodniego wybrzeża wyspy Sumatra, były dwa. Drugi nastąpił krótko po pierwszym i miał taką samą siłę - 8.2 stopni w skali Richtera. Oba trwały po kilka minut. Gwałtowne drżenie ziemi odczuli ludzie i w Tajlandii, i w Singapurze.

Meteorolodzy ogłaszali: w południowo-wschodnie wybrzeże Azji może uderzyć niszczycielska fala. Ale mieszcząca się na Hawajach amerykańska sieć ostrzegania przed tsunami uspokajała: fala jest niewielka i nawet jeśli po drodze trochę się powiększy, to większych szkód nie wyrządzi. Kolejne azjatyckie kraje odwołały już alarm.

"Mamy sygnał o małym tsunami o wielkości około metra. Fala jest wciąż w rejonie Indonezji, widzieliśmy ją wcześniej obok Wysp Kokosowych. Będziemy ją obserwować: czy się powiększy, czy też nie" - mówił dziennikowi.pl Brian Shiro z Pacific Tsunami Warning Center.

W czasie trzęsienia ziemi w stolicy Indonezji - Dżakarcie - niebezpiecznie zakołysały się najwyższe w mieście budynki. Akurat kończył się dzień pracy. Ludzie byli gotowi do wyjścia. "Szyby w oknach zaczęły drżeć, krzesła zaczęły drżeć... wszystko drżało! Byliśmy na 16. piętrze i natychmiast zdecydowaliśmy, że musimy uciekać" - relacjonował telewizji CNN John Aglionby z gazety "The Financial Times". W Padangu wiele budynków runęło, w niektórych wybuchł pożar. W mieście Bengkulu wciąż nie ma prądu.

"Co najmniej jedna osoba zginęła pod spadającym drzewem, a kilkadziesiąt zostało rannych pod gruzami budynków" - poinformował przedstawiciel władz okręgu Bengkulu.

Panika jest zrozumiała. Wszyscy z przerażeniem wspominają najgorszy w ostatnich latach taki kataklizm, który 26 grudnia 2004 roku zdewastował wybrzeża Afryki i Azji. Gigantyczna fala tsunami, po trzęsieniu ziemi w rejonie Oceanu Indyjskiego, zabiła wtedy prawie 300 tys. osób.

Tym razem o możliwym zagrożeniu wiedziała polska ambasada w Indonezji. Ambasador Tomasz Łukaszuk na bieżąco otrzymuje raporty od geologów. Jak mówi dziennikowi.pl, w całej Indonezji jest obecnie ok. 150 Polaków. Na samej Sumatrze - tylko kilku. "Sprawdzimy wszystkie większe skupiska Polaków, jakie są w Indonezji u wybrzeży Oceanu Indyjskiego" - zapowiada ambasador. Rękę na pulsie trzyma także polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Prezes Konsorcjum Polskich Biur Podróży, które organizuje wycieczki w egzotyczne regiony, informuje, że jest w stałym kontakcie z polskimi rezydentami. "Polacy są bezpieczni, sytuacja jest pod kontrolą" - zapewnia dziennik.pl Artur Matiaszczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj