Służby wywiadowcze obserwujące działania Rosjan przed nadchodzącymi wyborami do PE (23-26 maja) dostrzegają próby wspierania prorosyjskich lub eurosceptycznych ugrupowań czy dezawuowania znaczenia europarlamentu. Kreml prowadzi swoje akcje za pośrednictwem mediów społecznościowych i państwowego kanału telewizyjnego, który ma różne wersje językowe - RT (dawniej Russia Today). Jak ustaliła dpa na podstawie raportów, głównym celem rosyjskiej propagandy są młodzi ludzie.

Przedstawiciele unijnych służb specjalnych, na których powołuje się agencja, zwracają uwagę, że aktywność Rosjan jest znacznie mniejsza niż przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r. i we Francji w 2017 r. Jako jedną z przyczyn podają wydalenie z USA i UE ponad 150 pracowników rosyjskich ambasad w odpowiedzi na próbę zamordowania w Wielkiej Brytanii przez wywiad wojskowy Rosji podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki. Dla większości wydalonych osób praca dyplomatyczna była jedynie przykrywką dla działalności szpiegowskiej.

Ruch ten zniszczył mozolnie budowane siatki powiązań i wpływów. Równie bolesne - także wizerunkowo - było dla Moskwy udaremnienie przez Holendrów w kwietniu 2018 roku hakerskiego ataku na Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) w Hadze. Holenderskie ministerstwo obrony nadało sprawie duży rozgłos, opublikowało wizerunki niedoszłych rosyjskich hakerów i poinformowało o ich deportacji. Dzięki temu opinia publiczna poznała sposoby działania Kremla i uświadomiła sobie skalę zagrożenia.

Informatorzy dpa nie są w stanie ustalić, kto dokładnie stoi za rosyjskimi kampaniami dezinformacyjnymi. Wychodzą z założenia, że strategiczne cele są ustalane przez kremlowską administrację - np. wspieranie sił prorosyjskich czy podsycanie niesnasek w UE i NATO. Ich wykonaniem zajmują się bez większej koordynacji niejednokrotnie konkurujące ze sobą służby specjalne.

Wbrew obiegowym opiniom Rosjanie nie kierują się kryterium światopoglądowym przy doborze sojuszników w Europie i produkowaniu treści propagandowych. W RFN partie otwarcie prorosyjskie to zarówno narodowo-konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (AfD), jak i skrajnie lewicowa, postkomunistyczna Lewica. RT Deutschland zaprasza do swojego studia raczej komentatorów z prawicowego spektrum, ale w Berlinie działa też mająca tego samego właściciela miniagencja informacyjna Redfish, trudniąca się "dziennikarstwem zaangażowanym na polu walki z rasizmem, kolonializmem, ochroną klimatu i antyglobalizmem" - jak została opisana na stronie internetowej głównego wydania niemieckich wiadomości Tagesschau.

Kremlowi zależy na eskalowaniu napięć społecznych i politycznych, destabilizowaniu sytuacji i - w efekcie - osłabianiu przeciwnika. Mimo wielu dowodów na to, że Rosja traktuje Europę jako wroga, wielu najwyższych rangą niemieckich polityków koalicji rządzącej wciąż ma sentyment do tego kraju i liczy na to, że nadejdzie czas, że będzie on - wreszcie - dla RFN partnerem.

Na początku kwietnia minister gospodarki RFN Peter Altmaier wspólnie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem otwierał fabrykę Mercedesa pod Moskwą. Oświadczył wtedy, że nikomu nie chodzi o to, żeby rzucić Rosję gospodarczo na kolana. - Pomyślność Rosji jest również w interesie Niemiec - zadeklarował. - Jest duży potencjał rozwoju wzajemnej współpracy. Chcemy uwolnić potencjały obu krajów na rzecz ludzi - dodał polityk CDU.

Publicysta dziennika "Bild" Paul Ronzheimer skomentował to w następujący sposób: "Altmaier szczerzący się obok Putina w nowej fabryce Mercedesa, która została otwarta w Rosji. I okropne przesłanie: jeśli Niemcy mogą gdzieś ubić interes, to wartości nie mają większego znaczenia. Sankcje za aneksję Krymu i wojnę na Ukrainie nie grają już roli. A o krwawych wyczynach Putina w Syrii i tak nikt nie mówi".