Amber Helton z miasteczka Manning w Południowej Karolinie podjechała samochodem do sądu zapłacić mandat. Tyle że ledwie wysiadła z auta, a na jej rękach zatrzasnęły się kajdanki. Bo samochód był... kradziony.
Jeden z zastępców szeryfa nudził się, czekając pod sądem w radiowozie. Wrzucił więc numery rejestracyjne dodge'a intrepida, który właśnie podjechał pod budynek, do policyjnego komputera. A że samochód był na liście skradzionych, to pani, która go prowadziła, trafiła do aresztu.
Szeryf się śmieje, że skoro parę tygodni temu 21-letnią Amerykankę uniewinniono od zarzutu kradzieży tablicy rejestracyjnej, to pomyślała, że wykręci się też z kradzieży całego auta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl