Kapitan samolotu włoskich linii Air One był w wyjątkowo dobrym humorze. Postanowił więc także rozbawić pasażerów. "Zgubiliśmy się, ale jak znajdziemy drogę, to za 20 minut wylądujemy" - zażartował. Jednak nikomu nie było do śmiechu i na pokładzie samolotu wybuchła panika.
Nikogo nie uspokoiły tłumaczenia stewardesy, że pilot tylko żartował. Bo wszystko działo się w dniu katastrofy tajskiego samolotu, w której zginęło ponad 90 osób. "Pasażerowie przeżywali chwile grozy. Bali się, że zaraz ich samolot spadnie w morze" - pisze włoski dziennik "La Stampa".
A wszystko za sprawą kapitana, który był w bardzo dobrym nastroju. Jednak w Mediolanie wylądował planowo i bezpiecznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|