Świat będzie zagrożony, jeśli Iran będzie miał bombę - powiedział francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner. Według niego, plany ajatollahów, by wyprodukować broń jądrową, to największy kryzys, przed jakim stoi świat. Dlatego Francja nie zawaha się, by użyć siły, by problem Iranu rozwiązać raz a dobrze.
Te komentarze rozwścieczyły Teheran. Kouchner i prezydent Sarkozy zostali obrzuceni epitetami - od "sługusów USA" po "wnuczka węgierskiej Żydówki". Irańczycy postraszyli, że Francja pożałuje dnia, gdy pozwoliła Sarkozy'emu i Kouchnerowi przejąć władzę.
Wszystko przez to, że analitycy twierdzą, że jeśli Paryż, jedna z najbardziej pokojowo nastawionych stolic Europy zdecyduje się na użycie siły, to sprawa wojny z Teheranem będzie przesądzona.