Sprawca to Connor Betts, biały mężczyzna w wieku 24 lat - przekazał Carper na niedzielnej konferencji prasowej.

Policja poinformowała też, że najmłodszą z osób zabitych przez Bettsa jest jego 22-letnia siostra Megan. Pozostałe ofiary śmiertelne miały od 25 do 57 lat.

Władze nie wypowiedziały się dotąd na temat możliwego motywu sprawcy.

Betts w niedzielę nad ranem otworzył ogień na ulicy w słynącej z nocnego życia dzielnicy Oregon District w śródmieściu Dayton. Do ataku użył karabinu, którym w ciągu mniej niż minuty zabił dziewięć osób i ranił 27. Został zastrzelony przez policjantów z przechodzącego w pobliżu patrolu.

Burmistrz Dayton Nan Whaley powiedziała, że napastnik miał na sobie kamizelkę kuloodporną i nosił przy sobie zapasowe magazynki z amunicją. Gdyby nie szybka reakcja policji, "dziś setki ludzi w Oregon District mogłyby nie żyć" - podkreśliła.

Whaley dodała, że w związku ze strzelaniną do szpitali trafiło co najmniej 27 osób, ale co najmniej 15 z nich zostało już zwolnionych do domu.

Kilka osób pozostaje w stanie poważnym lub krytycznym - przekazały władze miejscowych szpitali, dodając, że część osób miała kilka ran postrzałowych, podczas gdy inni odnieśli obrażenia, uciekając przed napastnikiem.

Gubernator Ohio Mike DeWine w wydanym oświadczeniu ogłosił, że w związku z tragedią nakazał opuszczenie do połowy masztu flag przed budynkami państwowymi w całym stanie. Zaoferował pomoc władzom Dayton i zapewnił o modlitwie w intencji ofiar.

W śledztwo wszczęte w sprawie strzelaniny włączyło się Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Była to druga strzelanina w USA w ciągu niespełna 24 godzin. W sobotę wieczorem 21-letni Patrick Crusius otworzył ogień na terenie centrum handlowego w El Paso na zachodzie Teksasu, zabijając 20 osób i raniąc 26. Sprawcę ujęto, może mu grozić kara śmierci. Zaledwie kilka dni wcześniej, 28 lipca, 19-latek zastrzelił trzy osoby, w tym dwoje dzieci, i ranił 15 na festiwalu w północnej Kalifornii.

Strzelanina w Dayton to 22. w tym roku masowe morderstwo (ang. mass killing) w USA - wynika z bazy danych agencji AP, dziennika "USA Today" i Northeastern University, która dokumentuje zabójstwa z co najmniej czterema ofiarami śmiertelnymi (nie licząc sprawcy). W 20 masakrach poprzedzających mijający weekend życie straciło 96 osób.