- - oznajmił Zarif.
Zdaniem szefa irańskiej dyplomacji w otoczeniu prezydenta USA Donalda Trumpa są ludzie, którzy dążą do rozwiązania siłowego, choć sam amerykański przywódca tego nie chce. -- uważa irański minister.
Los porozumienia atomowego uzależnił on od postawy UE. Zadeklarował, że Teheran zrezygnuje z dalszych działań polegających na wycofywaniu się z umowy i cofnie te, które zostały do tej pory podjęte. Jako warunek podał rozpoczęcie wypełniania obietnic złożonych przez UE.
- - mówił Zarif.
Irański minister nie wykluczył też rozmów z USA na temat porozumienia atomowego. Wymogiem wstępnym byłaby jednak rezygnacja Waszyngtonu ze zmuszania innych do łamania umowy. Jednocześnie wyraził wątpliwość, czy cały konflikt wokół umowy nuklearnej da się rozwiązać z udziałem USA. Zarif zasugerował, że prezydent Donald Trump nie lubi Baracka Obamy i dlatego USA wycofały się z układu. Dyplomata zaznaczył też, że w obecnej chwili najważniejsze są decyzje, jakie podejmie UE.
- - przekonywał Zarif.
Przypomniał też, że 6 września mija termin, który Iran wyznaczył UE, by zaczęła wykonywać swoją część obietnic. Jeśli tak się nie stanie, to Iran rozpocznie trzecią fazę wycofywania się z realizacji porozumienia. Zarif nie zdradził na czym konkretnie miałoby to polegać.
W maju 2018 roku prezydent Trump wypowiedział umowę nuklearną, którą USA wraz z innymi mocarstwami (Rosja, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Chiny) zawarły w 2015 roku z Iranem. Na mocy tego porozumienia w zamian za wstrzymanie przez Iran programu nuklearnego zniesiono nałożone na ten kraj sankcje gospodarcze. Trump jeszcze przed objęciem prezydentury przekonywał, że umowa jest fatalna, gdyż nie rozwiązuje problemu irańskiego programu nuklearnego, lecz jedynie odsuwa go w czasie, poza tym nie zajmuje się irańskimi zbrojeniami rakietowymi ani szkodliwymi działaniami Iranu w krajach sąsiednich.