Kilku pijaków buszowało w paryskim muzeum Orsey. Ofiarą ich ślepego, napędzanego gorzałką szału padł malarz impresjonista Claude Monet i jego "Le Pont d'Argenteuil". Z niewiadomych powodów jeden z mężczyzn pięścią przedziurawił obraz. To barbarzyństwo uchwyciła kamera ochrony.
Gdzie była wówczas ochrona muzeum, nie wiadomo. Na taśmie wideo widać, jak przez drzwi na zapleczu muzeum włamuje się grupa kilku osób. Włączył się alarm i
grupa po chwili uciekła. Ale jeden z nich zdążył swoje kompleksy wyładować na arcydziele Moneta.
"To było czterech młodych chłopaków i jedna dziewczyna, koło 1 w nocy wyłamali drzwi" - mówił dziennikarzom jeden z policjantów. Obraz - ponoć - można naprawić, jednak władze muzeum są czerwone ze wstydu, że najwspanialsza kolekcja dzieł impresjonizmu była narażona na wybryki młodocianych bandytów.
"To było czterech młodych chłopaków i jedna dziewczyna, koło 1 w nocy wyłamali drzwi" - mówił dziennikarzom jeden z policjantów. Obraz - ponoć - można naprawić, jednak władze muzeum są czerwone ze wstydu, że najwspanialsza kolekcja dzieł impresjonizmu była narażona na wybryki młodocianych bandytów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane