Byli małżeństwem niecały miesiąc - za to jakim małżeństwem! On - 24-letni przystojny Argentyńczyk, ona - 82-letnia staruszka. Ale panna, już nie taka młoda, nie żyje. Zmarła na zawał serca w sanatorium, tuż po powrocie z miesiąca miodowego.
"Zawsze gustowałem w starszych" - zapewniał 24-letni Reinaldo, stając na ślubnym kobiercu ze starszą o 58 lat emerytką. Tę niecodzienną uroczystość obserwowały w Santa Fe na północy Argentyny tłumy dziennikarzy i fotoreporterów oraz przypadkowych gapiów.
Złośliwi komentowali, że Reinaldo doskonale wiedział, co robi. Plotkowali o wielkim spadku, jaki chłopak miał odziedziczyć po żonie. Ale sam pan młody zapewniał, że kocha wybrankę i wiek nie ma dla niego żadnego znaczenia. To samo powtarzała kobieta.
Adelfa Volpes poznała Reinaldo Waveqche, gdy ten miał 16 lat. Zaopiekowała się chłopakiem po śmierci jego matki. Ślub wzięli po kilku latach narzeczeństwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl