Rowerzyści nie mogą czuć się bezpiecznie nawet na ścieżkach rowerowych. W południowej Kalifornii 52-latek sądził, że po drogach dla rowerów spokojnie można spacerować. I, gdy pewnego razu omal nie przejechał go rowerzysta, wpadł w szał. Tak wielki, że mężczyzna postanowił ukarać wszystkich miłośników dwóch kółek. Dlatego wykopał w ścieżkach rowerowych 50 dziur-pułapek, które zamaskował.
Jaki był tego efekt, nietrudno się domyślić. Pędzący po ścieżkach rowerzyści wpadali w dziury-pułapki i przelatywali przez kierownicę. Na szczęście, nikomu, poza kilkoma siniakami, nic poważnego się nie stało.
"Okazało się, że rowerzyści wpadali w pułapki zastawione przez 52-letniego Warrena Johna Wilsona. To miała być kara za to, że na ścieżce rowerowej Wilsona omal nie potrącił rowerzysta" - mówią policjanci.
52-letni Wilson odpowie teraz przed sądem za wandalizm, a funkcjonariusze dodatkowo wytłumaczyli mu, że jeśli nie chce zderzyć się z rowerem, powinien chodzić po chodnikach, a nie ścieżkach rowerowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|