Rebelianci wieczorem przypuścili szturm na budynek pałacu prezydenckiego. Przebywa w nim wciąż prezydent Czadu Idriss Deby. "Prezydent wciąż ukrywa się w swoim pałacu. Całą resztę kontrolujemy" - twierdzi jeden z dowódców rebeliantów Abakar Tollimi.

Reklama

Francuskie żródła wojskowe twierdzą jednak, że "czadyjskie siły powiększyły strefę bezpieczeństwa wokół pałacu prezydenckiego".

Według świadków, w części dzielnic miasta rebeliantów witano okrzykami radości. Inni świadkowie twierdzą, że miejscowy areszt został przez rebeliantów opróżniony. Nie działa też miejscowe radio.

Przejęcie stolicy przez rebeliantów potępiła w sobotę obradująca w Addis Abebie Unia Afrykańska. Unia zapowiedziała, że jeśli przejmą oni władzę, nie uzna jej za legalną.

W trakcie walk w Ndżamenie na rezydencję ambasadora Arabii Saudyjskiej spadła bomba. Zginęła żona i córka jednego z pracowników tej placówki. W chwili eksplozji w budynku znajdowali się wszyscy członkowie misji dyplomatycznej i ich rodziny przygotowani do ewakuacji.

Francuska ambasada w Ndżamenie jest przygotowana do ewakuacji swych obywateli, którzy przebywają w stolicy Czadu. W ciągu dnia do Ndżameny ma przylecieć airbus, który ewakuuje chętnych do kraju.

Francuski minister obrony Herve Morin zapowiedział, że "Europejczykom nie grozi niebezpieczeństwo, lecz sytuacja jest bardzo niepewna".

W Ndżamenie mieszka około 700 Francuzów, w całym Czadzie jest ich ok.1.500.

Także ambasada USA zwróciła się za pośrednictwem Internetu do Amerykanów, aby zgromadzili się w jej pomieszczeniach i oczekiwali na ewakuację do kraju.

Konflikt trwa już prawie 50 lat

Czad, którego większość terytorium zajmują pustynie, rozdzierany jest przez wojny domowe i obce interwencje od czasu uzyskania niepodległości od Francji w 1960 r.

Konflikt związany jest z toczącą się od 4 lat wojną w sąsiednim sudańskim Darfurze. Prezydent Czadu pochodzi z tej samej grupy etnicznej co rebelianci w Darfurze.

Władze obu krajów wzajemnie oskarżają się o wspieranie rebeliantów działających po drugiej stronie granicy.

Misja pokojowa Unii Europejskiej

W związku z trwającymi w Czadzie walkami Unia Europejska odłożyła wyjazd do tego kraju żołnierzy austriackich i irlandzkich. Francja poinformowała w piątek, że w związku z obecną niespokojną sytuacją, wynikającą z nasilenia akcji czadyjskich rebeliantów, zwiększy liczbę swych wojsk w Czadzie. 150 francuskich żołnierzy ma zostać przerzuconych do stolicy Czadu z Libreville w Gabonie.

Reklama

Całą, liczącą prawie 3700 żołnierzy misję przygotowuje 21 państw unijnych, a do Afryki pojadą żołnierze 14 narodowości. Trzon sił (2100 osób) będą stanowić Francuzi. Do Czadu ma tez pojechać 400 Polaków, 400 Irlandczyków. Mniejsze kontyngenty wyślą Szwecja (200), Austria (160), Rumunia (150), Belgia (80-100), Holandia (70) i Finlandia (60). Dodatkowo wsparcie w postaci samolotów z obsługą zapewniły Grecja i Hiszpania.