Ci, którzy wybrali się dziś na narty na stoki modnego francuskiego kurortu Courchevel, srodze się rozczarowali. A to dlatego, że przywitała ich tam tabliczka z informacją o strajku pracowników firmy obsługującej wyciągi. I z jazdy na nartach nici.
Turyści na wymarzony zimowy urlop wydali mnóstwo pieniędzy. A tu taki klops. Pracownicy firmy S3V dziś rano rozpoczęli strajk i nie uruchomili wyciągów w Courchevel - podaje AFP. Chcą wyższych pensji. Przerażeni protestem szefowie godzą się na podwyżki i obiecują, że szybko dogadają się ze strajkującymi związkowcami.
A tymczasem turyści cierpią i klną, na czym świat stoi. Wytrwali zarzucali narty na plecy i cierpliwie wędrowali pod górę. W tłumie smutnych narciarzy były też dzieci, które przyjechały we francuskie Alpy szkolić narciarską technikę.
Na szczęście dość szybko zorganizowano turystom transport do sąsiednich kurortów - Méribel i Tania. Tam wyciągi także obsługuje firma S3V, ale tam strajku nie ma.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|