W czwartek delegacja PiS w PE przesłała do mediów oświadczenie.

Reklama

"W związku z podjętą dziś przez Konferencję Przewodniczących Parlamentu Europejskiego decyzją o odrzuceniu naszego wniosku i nie włączeniu do porządku obrad sesji plenarnej głosowania w sprawie wszczęcia postępowania przeciwko pani Katarinie Barley na podstawie art. 21 Regulaminu PE, chcieliśmy wyrazić nasze oburzenie ostentacyjnie nierównym traktowaniem przedstawicieli niektórych państw członkowskich" - czytamy w nim.

Delegacja europosłów PiS informuje w oświadczeniu, że "30 września Pani Barley dopuściła się karygodnych słów dotyczących Polski i Węgier w wywiadzie dla publicznego niemieckiego radia Deutschlandfunk, mówiąc o "zagłodzeniu" finansowym wspomnianych krajów".

"Określenie to jest nie tylko niestosowne, lecz prowokacyjne wobec dwóch narodów będących w przeszłości ofiarami polityki nazistowskich Niemiec. Pani Barley piastująca stanowisko wiceprzewodniczącej PE do dziś nie przeprosiła za swoje słowa. Jednocześnie przypominamy, że dwa lata temu polski europoseł Ryszard Czarnecki został odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego PE za krytyczną wypowiedź dla prywatnego portalu nt. jednej z europosłanek. Polski polityk został pozbawiony stanowiska w następstwie nocnej zmiany regulaminu PE, w której uznano, że głosy wstrzymujące nie liczą się do quorum" - czytamy w oświadczeniu.

Europarlamentarzyści PiS informują, że podejmując w czwartek decyzję o niepoddaniu sprawy Barley pod głosowanie, "władze Parlamentu Europejskiego kolejny raz udowadniają, że przedstawicielom niektórych krajów wolno więcej".

"Jest to oczywisty przejaw stosowania podwójnych standardów wobec państw członkowskich oraz jawne przyzwolenie na brutalizację języka wobec krajów takich jak Polska i Węgry. Niestety, Parlament Europejski już od dłuższego czasu wykazuje skłonność do łamania dobrych obyczajów i podstawowych norm, na których opiera się funkcjonowanie instytucji przedstawicielskich" - podkreślają.