Co ciekawe, setki milionów wpłacili na konta kandydatów pracownicy sektorów najbardziej dotkniętych krachem - takich jak nieruchomości czy bankowość. To dzięki ich datkom wszyscy kandydaci do Kongresu oraz uczestnicy kampanii prezydenckiej wydadzą w tym roku na kampanię równowartość rocznego budżetu takich krajów jak Estonia czy Urugwaj - wynika z raportu przygotowanego przez Centrum na rzecz Odpowiedzialnej Polityki. Nic więc dziwnego, że rodzi się pytanie, czy mając do dyspozycji tak gigantyczne środki finansowe, kandydaci nie wyrzucają znaczącej ich części w błoto.
>>>Żadne pieniądze nie zastąpią w walce o prezydenturę... chwytu na chorą babcię
Takie podejrzenia potwierdzają doniesienia medialne. I tak na przykład kandydat Demokratów w prawyborach John Edwards potrafił zostawić u fryzjera 400 dolarów. Gros środków idzie jednak na reklamę. To już prawdziwy wyścig zbrojeń - Demokraci i Republikanie walczą o to, aby pojawiać się w telewizji, prasie i na bilbordach częściej niż ich przeciwnicy. "Praktycznie każda reklama telewizyjna dotyczy polityki. Mam tego dość, będę szczęśliwy, gdy to wszystko się skończy" - mówił amerykańskim dziennikarzom jeden z mieszkańców Północnej Karoliny.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.