Swoje wystąpienie moskiewscy radni opublikowali na witrynie internetowej rady dzielnicy, a także skierowali oficjalną drogą do kancelarii rosyjskiego przywódcy. Wezwanie do ustąpienia z urzędu motywują m.in. tym, że działania Putina na stanowisku prezydenta skutkują cofnięciem Rosji do epoki zimnej wojny oraz tym, że świat znów zaczął się Rosji bać z powodu grożenia przez nią użyciem broni jądrowej, a retoryka, którą posługuje się on i jego podwładni, przepełniona jest agresją.

Reklama

"Zbliżają się wybory i niebawem skład naszej rady się zmieni. Zajmowaliśmy swoje stanowiska przez pięć lat, przyszedł czas ustąpić miejsca nowym ludziom, z nowymi ideami i siłami” - napisali radni, mając na myśli wybory do rad dzielnicowych w Moskwie, które odbywają się w ten weekend.

"Badania pokazują, że w krajach, w których władza regularnie się zmienia, ludzie żyją średnio dłużej i lepiej, niż w tych, w których przywódca odchodzi ze stanowiska jedynie nogami do przodu. Przeprowadził pan dobre reformy podczas swojej pierwszej i częściowo w trakcie drugiej kadencji, lecz potem wszystko poszło nie tak, jak powinno: PKB nie podwoił się, wynagrodzenie minimalne nie wzrosło do zakładanych wskaźników, z Rosji masowo wyjeżdżają ludzie mądrzy i pracowici, o obiecanej stabilizacji już zapomnieliśmy" - napisali radni.

"W związku z powyższym prosimy o ustąpienie z zajmowanego stanowiska w związku z tym, że pana poglądy i model zarządzania są beznadziejnie przestarzałe i stoją na przeszkodzie rozwoju Rosji i jej potencjału ludzkiego" - dodali w swoim wystąpieniu deputowani dzielnicy Łomonosowskiej.

Jest to już drugie w ostatnich dniach wystąpienie lokalnych polityków rosyjskich skierowane przeciwko Putinowi, który urząd prezydenta Rosji sprawuje od 2000 roku z przerwą w latach 2008-2012, gdy jego kremlowskiego tronu pilnował Dmitrij Miedwiediew, a on sam rządził krajem jako premier. W czwartek radni dzielnicy Smoleńskiej w Petersburgu oświadczyli, że zamierzają wystąpić do parlamentu Rosji z propozycją oskarżenia Putina o zdradę stanu w związku z wojną na Ukrainie, uzasadniając to tym, że zgodnie z obowiązującą konstytucją prezydent może być odsunięty od władzy, jeśli Duma Państwowa oskarży go o zdradę państwową albo inne ciężkie przestępstwo. Według radnych z Petersburga, skąd pochodzi Putin, jego działania od początku wojny mogą być uznane za powód do oskarżenia go o zdradę.

Dzień później kilkoro radnych, którzy wystąpili z tą inicjatywą, zostało wezwanych na policję, gdzie sporządzono wobec nich wnioski o nałożenie kar administracyjnych za "dyskredytację armii".