Białoruski tygodnik "Nasza Niwa" powołując się na źródła w armii, poinformował w piątek o podjęciu przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę decyzji o przeprowadzeniu na Białorusi ukrytej mobilizacji w celu uzupełnienia składu osobowego jednostek bojowych. Wcześniej Łukaszenka zapowiedział powstanie rosyjsko-białoruskich oddziałów na terenie jego kraju.

Reklama

"Morale jest fatalne"

Generał Roman Polko ocenił w rozmowie z PAP, że Białoruś nie zaatakuje Ukrainy. Gdyby Łukaszenka miał zaatakować, to już dawno by to zrobił. Snuje on jakieś opowieści o zagrożeniach, ale nie chce dołączyć do przegranego jakim już jest Władimir Putin i stara się w jakiś sposób ratować własną skórę - podkreślił. Gdyby Łukaszenka dokonał powszechnej mobilizacji i wysłał swoich żołnierzy na front, to podejrzewam, że musiałby się obawiać bardziej własnego społeczeństwa i armii niż Putina, ponieważ morale żołnierzy rosyjskich jest fatalne, a morale żołnierzy białoruskich jeszcze gorsze. Gdyby zaczęli ginąć, to pewnie by się odwrócili i uderzyli w samego Łukaszenkę - zaznaczył generał.

Polko komentując informacje ukraińskiego Wywiadu Wojskowego odnośnie przekazywania Rosji przez Białoruś pociągów z bronią, amunicją i innym sprzętem wojskowym, stwierdził, że Łukaszenka woli dopuszczać się kanibalizmu własnej armii, byle tylko nie przystępować do wojny z Ukrainą.

"Rosja utraciła inicjatywę"

Reklama

W ocenie generała Rosja "całkowicie utraciła inicjatywę" w wojnie z Ukrainą, czego wyrazem mają być "szantaż użyciem broni atomowej" oraz zmasowane uderzenia rakietowe na Ukraińskie obiekty cywilne."Dziwię się, że nie ogłoszono jeszcze Rosji krajem terrorystycznym, bo Putin wykorzystuje strategię terrorystów, którzy karmią się strachem. Ich uderzenia zazwyczaj wymierzone są w niewinne ofiary po to, żeby siać panikę i grozę i dokładnie to czyni Putin" - zauważył.

Zdaniem Polko groźby Putina dotyczące możliwości użycia broni atomowej nie wywołały w krajach Zachodu spodziewanego strachu, przez co prezydent Rosji "znalazł się w szachu". "Nie sądzę, aby Putin przekroczył tę czerwoną linię, bo po pierwsze może on spotkać opór w samej Rosji, a po drugie Chiny i Indie wyraźnie pokazały, że nie chcą eskalacji wojny do poziomu nuklearnego. W ogóle nie chcą żadnej eskalacji" - powiedział generał.

Autor: Adrian Kowarzyk