Dziennik Gazeta Prawana logo

Wstrząsająca relacja kobiet ocalonych z rosyjskiej niewoli. "Bito nas i kazano śpiewać ruski hymn"

11 grudnia 2022, 11:33
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
zniszczenia
<p>Na zdjęciach ostrzelane budynki w zniszczonej w rosyjskich atakach miejscowości Bachmut</p>/PAP
Kromka chleba, łyk wody dziennie, spanie na podłogach i bicie pałkami po nogach jako "zachęta" do śpiewania ruskiego hymnu – tak pobyt w rosyjskiej niewoli wspominają w rozmowie z PAP ukraińskie kobiety, które powróciły do swojej ojczyzny w ramach wymiany jeńców.

Anastazja, Wita i Jana zostały pojmane przez wojska agresora w różnych miejscach, lecz poznały się w rosyjskich aresztach. Dziś są stypendystkami polskiego Funduszu im. bł. Klemensa Szeptyckiego, który wspiera finansowo ukraińskie sieroty wojenne i kobiety, powracające z niewoli.

 – opowiada PAP Anastazja.

Ta 20-letnia dziewczyna jest żołnierką, która walczyła w okupowanym dziś przez Rosjan Mariupolu. Została pojmana, gdy jej oddział wycofywał się z Kombinatu Metalurgicznego im. Illicza i trafił na pozycje rosyjskie.

"Karmili nas jednym kawałkiem chleba na dzień i dawali po łyku wody"

 – relacjonuje.

W kolejnym etapie Anastazja trafiła do dawnej kolonii karnej w Ołeniwce, w kontrolowanej przez Rosję części obwodu donieckiego. Jest to jeden z tak zwanych obozów filtracyjnych, w których Rosjanie sprawdzają, czy zatrzymani Ukraińcy są niebezpieczni dla rosyjskiego reżimu.

 – opowiada.

Z Ołeniwki dziewczyna trafiła do rosyjskiego Taganrogu. To właśnie tam była bita i poniżana za odmowę śpiewania rosyjskiego hymnu. Potem Anastazja została przetransportowana na Krym.  – mówi młoda wojskowa.

Wita jest funkcjonariuszką Państwowej Straży Granicznej Ukrainy. W nocy z 23 na 24 lutego, gdy Rosja rozpoczęła otwartą inwazję na jej kraj, sprawdzała dokumenty podróżnych, przekraczających granicę z Rosją w Bacziwsku w obwodzie sumskim.

 – wspomina w rozmowie z PAP.

– opowiada.

 – wyznaje Wita.

Dziennikarka Jana 24 lutego była w zamkniętej strefie czarnobylskiej, dokąd przyjechała w odwiedziny służącego w wojsku brata.

 – mówi.

Według Jany w pierwszym okresie pobytu w Rosji najgorszy był brak pewności co do następnego dnia.  – relacjonuje.

Słyszysz krzyki torturowanych, wołasz strażników i pytasz, dlaczego są bici 

 – opowiada.

Po wymianie jeńców i powrocie do kraju trzy kobiety wróciły do rodzin i własnego życia.  – mówi Wita.

 – informuje Jana.  – opowiada PAP Anastazja.

Z Kijowa Jarosław Junko 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj