Mieszkańcy jednej z wsi nad Zatoką Fińską przeżyli w czwartek chwile grozy. Przez kilka minut mieli poważne podstawy, by przypuszczać, że wybuchła III wojna światowa, a ich miejscowość atakują fińska marynarka wojenna. Pierwsza salwa z działek okrętowych poszarpała drzewa w sadach i stłukła szybę w samochodzie.
Przerażeni mieszkańcy wioski zamarli w oczekiwaniu na kolejną. Bardziej celną. Ta jednak ciągle nie nadchodziła. Po kilkunastu minutach ludzie zaczęli ostrożnie - w każdej chwili gotowi do ucieczki, na zgiętych nogach - wychodzić z domów.
>>>Rosyjskie okręty płyną na Kubę
Oczekiwana apokalipsa jednak nie nastąpiła. Mieszkańcy wioski zaalarmowali milicję. Jak się okazało salwę oddał... rosyjski okręt wojenny. Przesłuchiwani marynarze nie widzieli nic nie stosownego w ostrzelaniu miejscowości. "Ćwiczenia" - tłumaczyli. Podobnego zdania jest też prokuratura wojskowa, która nie zamierza wszczynać postępowania karnego. Gdyby nie interwencja samych mieszkańców cała sprawa w ogóle by nie wyszła na jaw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|