Grzegorz Osiecki: Dlaczego chce pan zostać prezydentem?
Janusz Korwin-Mikke: Aby zmienić bieg losów świata. Chodzi o to, by dokonać wyłomu w obecnym systemie. Franciszek Fukuyama napisał chyba 20 lat temu, że liberalna socjaldemokracja to najlepszy ustrój, który będzie panował do końca świata. Ja chcę udowodnić, że to jej ostatnie lata.
Jaki ustrój chciałby pan wprowadzić?
Normalny. Człowiek żyje za własne pieniądze. Nie z dotacji. Socjalizm polega na tym, że zabieramy ludziom wszystkie pieniądze, a potem je dzielimy. Przy okazji kłócąc się, kto ma na tym skorzystać. Ja nie dopuszczam takiej redystrybucji przez budżet.
Reklama
Jaki powinien być procent wydatków publicznych do PKB?
Tylko na wojsko i policję. Jaki procent, nie ma sensu mówić. Tyle, ile potrzeba.
Jak chce pan do tak radykalnych zmian przekonać wyborców? Większość przyzwyczaiła się do takiego ustroju, jaki jest.
Ustroje padają nie dlatego, że są okrutne, złe i niesprawiedliwe, ale dlatego, że bankrutują. Wszystkie państwa są teraz bankrutami i tylko czekamy, kiedy pierwszy z nich padnie, pociągając innych.
Ale mieliśmy w 2008 roku potężny kryzys, nadwyrężył on strefę euro, ale świat się nie zawalił...
Potężny kryzys dopiero nadejdzie. Będzie jak w Argentynie, tylko nastąpi we wszystkich państwach naraz. Wystarczy, że jeden bank powie: Sprawdzam.
A jak na tym tle wypada Polska?
Średnio. Jesteśmy zadłużeni na średnim poziomie światowym.
Państwo, do jakiego pan dąży, istnieje na świecie?
Ideału nigdy nie ma, ale staramy się do niego dojść. Nie istnieje także metr, a ludzie się nim posługują. Krawiec, krojąc materiał, posługuje się przybliżeniem tej miary. To wystarczy, by powstały ubrania.
Pan startuje od 20 lat i jakoś ten kryzys nie przychodzi...
Fala wzbiera, a moje poparcie rośnie. Dostaję w wyborach zawsze trzy razy więcej niż w sondażach - teraz mam od 4-6 procent na razie i będzie więcej. Wśród młodych mam 40 procent poparcia. Starzy przyzwyczaili się do socjalizmu. Nie są w stanie wyobrazić sobie innego życia. 30 lat temu miałem spotkanie na Koszykowej w Warszawie z rzemieślnikami. Proponowałem podatek pogłówny (identyczna kwota płacona przez każdego obywatela) zamiast dochodowego. I najstarszy na zebraniu podniósł się i zapytał, ile wynosi to pogłówne. Odpowiedziałem. On na to: Tyle to może być. Po czym zapytał: A ile będzie dochodowy? Ja przez 40 min tłumaczyłem, że dochodowy to idiotyzm, a oni tego nie zrozumieli. W końcu ktoś z końca sali powiedział: Panie, to jak żyć bez dochodowego.… Tacy ludzie nie potrafią sobie wyobrazić życia bez tego podatku, ale ja zapewniam, że można.
Zostaje pan prezydentem: co pan robi najpierw?
Zgłaszam projekt ustawy o przywróceniu kary śmierci. Już półtora wieku temu mądrzy ludzie przestrzegali: znieście karę śmierci, a przekonacie się, że rozprzęgnie się cały porządek społeczny. Jak pan czyta książki Agaty Christie, to 80 lat temu mógł pan pójść do apteki i kupić arszenik, żeby otruć szczury. Wtedy można było go kupić, a dziś nie. Bo nie ma kary śmierci. Dziś człowiek, który otruje bliźniego, może być najwyżej ukarany tym, że będzie żył za darmo do końca życia na koszt podatnika. Jak nie ma odpowiedzialności, to nie ma wolności. Większość ludzi woli nie mieć wolności. Byle nie mieć odpowiedzialności. Tak było zawsze. Ale wcześniej ta większość nie narzucała swojej woli mniejszości.
Ten arszenik jest nam do czegoś potrzebny?
Nie wiem. Ale też nie mogę kupić w aptece lekarstwa. Zabolało mnie serce i nie mogłem kupić nitrogliceryny, bo nie miałem recepty. Czuję się, jakby mnie bito po mordzie. Nienawidzę tych ludzi. Oni mi plują w twarz. Dlaczego muszę się zapinać w pasy we własnym aucie? Niech pan sobie wyobrazi D’Artagnana, któremu ktoś mówi: „Masz się przypiąć do konia, bo możesz spaść”. Ludzi traktuje się jak dzieci. Jak bydło. Ustrój niewolniczy jest niewydolny gospodarczo.
A my żyjmy w ustroju niewolniczym?
Oczywiście, że tak. Ja ma pan sukę, a ona ma szczeniaki, to kto decyduje o tym, czy je zaszczepić? Suka czy właściciel? A jak Pan ma dzieci, to kto decyduje, czy je zaszczepić? Pana właściciel, państwo! Pan już nie jest człowiekiem, pan jest bydlęciem i niewolnikiem tego ustroju. Pan nie może nawet podjąć decyzji, czy pana dziecko idzie do szkoły w wieku lat sześciu czy siedmiu. A najważniejsza cecha ustroju niewolniczego jest taka, że niewolnikowi nie wolno mieć broni.
Tylko, kto przegłosuje pana propozycje? Skala poparcia dla pana poglądów jest mała, więc szansa na realizację znikoma.
Jak się załamie system, to wtedy ludzie będą mówili: "Korwin to mówił!" Nie będą rozumieli, o co chodzi, ale będą wiedzieli, że Korwin to mówił
Jaki ma pan plan na sprawy międzynarodowe?
Mamy szansę uratować pokój. Bo jeśli w Ameryce dojdą do głosu neokonserwatyści, którzy doprowadzili do interwencji w Afganistanie i Iraku, będziemy mieli wojnę. Ta grupa, która wywodzi się ze środowisk niegdyś lewicowych intelektualistów żydowskich, dąży do wojny z pobudek racjonalnych. Ich motto „Wright or wrong – my country!”. Kalkulują: mamy najpotężniejszą armię świata, możemy walczyć z 30 państwami naraz, ale mamy dług 17 bln dol. Z kolei Chiny mają nadwyżki i się zbroją, kupują broń od Rosji. Zawiązały z nią sojusz. Jeśli mamy utrzymać hegemonię, musimy zniszczyć ich teraz. Amerykanów nie obchodzi Ukraina. Ale jest wykorzystywana jako pretekst do wypowiedzenia wojny Rosji przez USA. A my im w tym pomagamy. Tylko my, jak powiedział Sikorski, robimy Amerykanom „łaskę”. Na nas będzie spoczywała część odpowiedzialności za III wojnę światową.
Mówi pan o neokonserwatystach, którzy mogą dojść do władzy. Od zeszłego roku interwencję na Ukrainie prowadzi Rosja. A w Białym Domu rządzi demokrata.
Ale czy to grozi wojną światową? Czy interwencja USA w Serbii wywołała wojnę? Pamięta pan, że Polska w 1920 r., wspierając powstańców śląskich, wysyłając im oficerów i broń, łamała prawo. To taka sama sytuacja jest w republikach separatystycznych.
My nie zobowiązaliśmy się do zachowania integralności Górnego Śląska z Rzeszą, Rosja dała gwarancje Ukrainie.
Rosja narusza porozumienie budapeszteńskie, ale tłumaczy się, że Krym ogłosił niepodległość i chciał przyłączenia do Rosji – a tych dwóch republik nie przyłącza. Zresztą ci ludzie z Ługańska i Doniecka to nie Rosjanie, a Sowieci. Oni chcieliby Związku Radzieckiego, nie Rosji.
W naszym interesie jest niezależna od Rosji Ukraina?
Niepodległa Ukraina. Taka, jaka była rządzona przez pana Kuczmę, Janukowycza itd. Chcę słabej skorumpowanej Ukrainy jako buforu między Polską a Rosją. Amerykanie naruszyli ten stan.
Ukraińscy nie chcieli marszu na Zachód?
Jedni chcieli, inni nie. Nieszczęście się stało, gdy Janukowycz zostawił swoich ludzi i uciekł. Wtedy system się załamał.
To jakie powinniśmy zająć stanowisko?
Ogłosić neutralność, nie wpuścić wojsk amerykańskich na Ukrainę, podobnie jak Węgrzy, Rumuni, Słowacy. Wtedy być może zachowalibyśmy pokój światowy. Oczywiście Amerykanie mogliby szukać innych ognisk zapalnych jak Iran czy Korea.
Jest pan rusofilem?
Nie. Wydaję się nim na tle innych. Ci z PiS nienawiść do Rosji wyssali z mlekiem matki. Ci z PO kilka lat temu na polecenie Brukseli i Waszyngtonu byli rusofilami. Teraz na to samo polecenie nienawidzą Rosji. Mam chłodny stosunek do Rosji, ale nie jestem antyrosyjski. Myślę o Polsce w perspektywie nie następnych wyborów, ale 20–30 lat. Ukraina jest proniemiecka. Niemcy starannie hodują nacjonalistów ukraińskich, czy to III Rzesza, czy RFN. Ta sama większość, która uchwaliła zakaz krytyki UPA, za kilka lata może zażądać Przemyśla i Chełma. I wtedy chciałbym mieć za plecami Ukrainy przyjazną Rosję. Sąsiad sąsiada zawsze będzie naszym przyjacielem. Ja lubię Rosję, tylko... nie chcę z nią graniczyć.
Wróży pan Unii Europejskiej, że się rozpadnie, a ona nadal trwa. I ma się całkiem nieźle.
Jak powiedziała Margaret Thatcher, Unia to chory wymysł lewicowych intelektualistów. Jak posiedzi pan dwie godziny na sali obrad Parlamentu Europejskiego, to zobaczy, że olej w głowie ma może 40 posłów. Dobry Rosjanin nienawidził Związku Sowieckiego, bo ten wyprodukował homo sovieticus. Dobry Niemiec nienawidził chamów z NSDAP. Dobry Europejczyk musi nienawidzić UE, która zamieniła dumnego D’Artagnana w niewolnika.
Patrzy pan na Unię przez pryzmat jej kompetencji, ale UE to także otwarte granice.
Ale można być w Schengen i nie być w UE, myślmy logicznie.
Wspólny rynek pan pochwala?
Jestem za nim. Między rokiem 1863 a 1885 nie było w Europie ani jednej granicy celnej. Ale do tego nie trzeba biurokracji. Trzeba wrócić do tamtej sytuacji, gdy nie było paszportów, a Maria Skłodowska-Curie studiowała w Paryżu. Rząd francuski o tym nie wiedział, bo nie obchodziło go, co się dzieje na prywatnych uczelniach. Były premier Belgii Gwidon Verhofstadt przestrzega, że są w Europie partie, które chcą odrzucić 60 lat dorobku wspólnotowego. Ale my musimy to zrobić, jeśli Europa ma przeżyć i nie stać się kolonią dla Arabów. Zaszokuję pana: gdyby przyszli muzułmanie i wyzwolili nas od okupacji Unii Europejskiej, polepszyłoby nam się. Znika VAT sprzeczny z Koranem. Znikają podatki dochodowe, sprzeczne z Koranem. Znika podatek od kupna-sprzedaży, sprzeczny z Koranem.
Wprowadzany jest podatek od niewiernych. Chciałby pan płacić na dżihad?
Nie chcę, ale byłby znacznie mniejszy od obecnych podatków, które są wydawane na głupoty. Zasady UE są odwrotne niż europejskie. To, co w Europie było dobre, w UE jest złe. Np. kara śmierci czy zasada, kto nie pracuje, ten nie je. Póki wyznawaliśmy zasady europejskie, rządziliśmy światem, a dziś nas kolonizują, bo zasady byle plemienia murzyńskiego są wyższe niż zasady UE. Sodoma, Gomora i przerażająca głupota.
A jak powinna wyglądać nasza armia?
Co najmniej 100 tysięcy żołnierzy - ale żołnierzy, a nie jak dziś, gdy "armia" liczy 100 tysięcy, a prawdziwych żołnierzy jest 30 tysięcy. Reszta to gryzipiórki czy bataliony kobiece i inne takie.
Kobiety nie do armii ?
Nie. Jedyny sens kobiet w armii jest w Izraelu. Tam Arabowie wiedzą, że jak zginą z ręki kobiety, to nie trafią do raju. Kobiety nie mogą być w wojsku z różnych powodów. Nie mogą służyć w okopie, bo np. kobieta musi sikać trzy razy częściej niż mężczyzna, bo ma mniejszy pęcherz. To drobna rzecz, ale przeszkadza. Dlatego armia 100-tysięczna i część tej armii powinna być stale za granicą i brać udział w jakiś wojnach. I co ważne, potrzebna jest dobra broń. W Europie od 20 lat nikt nie spodziewał się wojny, więc produkowano broń drogą, żeby były wysokie łapówki, a nie dobrą. Np. kto dziś kupuje czołgi? Czołg to trumna, rozwali go dowolna rakieta, która jest znacznie tańsza.
Rosjanie 9 maja będą się chwalić nowym czołgiem, silniejszym od Leopardów. Może czołgi wcale nie odeszły do lamusa.
A tam nie ma łapówkarstwa? Albo nasze helikoptery. Taki helikopter za 90 mln dolarów rozwali dron za 10 tys. dolarów. Kto kupuje takie coś. Powinniśmy kupować drony i jeszcze raz drony, one są tanie i można mieć ich dużo
Powinniśmy zmienić konstytucję?
Konstytucja powinna zawierać ogólne zasady - jak chcącemu nie dzieje się krzywda, prawo nie działa wstecz. Jak można mieć konstytucję, które zawiera zapis, że "rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawa urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej"? To wszystko jest sprzeczne ze sobą. Albo są rządy prawa, albo może je przegłosować większość, albo musimy wbrew prawu i większości zrobić coś "sprawiedliwego społecznie". Albo: co wynika z deklaracji, że każdy ma prawo do bezpłatnej nauki, chyba że inaczej stanowi ustawa? Taka konstytucja to szmata. A Anglicy nie mają konstytucji i żyją...