To był podniosły moment. W Berlinie Lech Wałęsa popchnął pierwszą kostkę gigantycznego domina, symbolizującego upadek muru. Jednak gdy się cofnął, o mało nie upadł. Zahaczył bowiem o stojącego na elektrycznym pojeździe kamerzystę. Ten nie utrzymał równowagi i wyłożył się jak długi.
Wczoraj w Berlinie odbyły się uroczystości upamietniające 20. rocznicę obalenia muru dzielącego Berlin. Wśród wielu znanych polityków był również prezydent Lech Wałęsa.
To jemu przypadł zaszczyt popchnięcia kostki wielkiego domina, na której znalazła się mapa Polski i hasło, że to właśnie od naszego kraju wszystko się zaczęło.
Tuż za dumnym Wałęsą stała ekipa telewizyjna. Kamerzysta znajdował się na segway'u - dwukołowym elektrycznym pojeździe
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|