Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF powiedział, że martwe zwierzę, o długości około 5 metrów, mogło dryfować w Bałtyku od kilku tygodni, zanim zostało wyrzucone na brzeg. Wieloryb został zauważony na terenie rezerwatu Mewia Łacha przy ujściu Wisły przez strażnika pełniącego dyżur na tym obszarze. Ogromne zwierzę zaobserwowali także pasażerowie rejsów turystycznych organizowanych w celu obserwacji fok. Sprawę nagłośniły TVN24 i serwis NaMierzeję.pl.
Trwają badania wieloryba
Na razie nie udało się jeszcze określić jego gatunku. Według wstępnych hipotez może to być przedstawiciel fiszbinowców - grupy waleni żywiących się planktonem i drobnymi rybami. Jak podkreślił rozmówca, takie zwierzęta nie występują naturalnie w Bałtyku i trafiają tu jedynie przypadkowo, najczęściej przez Cieśniny Duńskie. Dodał, że jedynym gatunkiem waleni żyjącym w Bałtyku są morświny. "Dopiero próbki DNA, które prawdopodobnie zostaną pobrane jutro, mogą dać stuprocentową odpowiedź, jaki to gatunek" - zaznaczył. Wyjaśnił, że o dalszym losie truchła zadecydują właściwe instytucje, w tym Stacja Morska w Helu, Urząd Morski w Gdyni oraz regionalne lub centralne organy ochrony środowiska. Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że martwe zwierzę leży zaledwie kilka metrów od ptasich gniazd, a obecnie trwa okres lęgowy.
Nie pierwszy raz znaleziono w Polsce wieloryba
"Nie jest to pierwszy przypadek, gdy fale Bałtyku wyrzuciły na brzeg martwego walenia. Jednak tutaj mamy sytuację szczególną, ponieważ zwierzę znalazło się na terenie ścisłego rezerwatu. Wszelkie działania związane z ewentualnym przemieszczeniem ciała zwierzęcia mogą wiązać się z konsekwencjami. Kilka metrów dalej są już gniazda ptaków. I tutaj się pojawia dylemat jak, i czy w ogóle ciało wieloryba będzie przemieszczane" - tłumaczył.
Wilkanowski przestrzegał również przed wchodzeniem na teren rezerwatu, który objęty jest ścisłą ochroną przyrodniczą, szczególnie w okresie lęgowym ptaków. Dostęp do miejsca znaleziska jest niemożliwy dla osób postronnych, a wejście na ten teren wymaga specjalnych zezwoleń "Pojawienie się człowieka w tym rejonie jest zakazane. Każda ingerencja może wyrządzić szkody w przyrodzie" - podkreślił.
Co dalej z martwym wielorybem?
Jak przekazała rzeczniczka Urzędu Morskiego w Gdyni Magdalena Kierzkowska, na obecnym etapie nie zapadły jeszcze decyzje dotyczące dalszego postępowania ze zwłokami zwierzęcia. "W tym momencie nie mogę przekazać więcej informacji, ponieważ trwają jeszcze uzgodnienia między instytucjami" - zaznaczyła.