Dziennik Gazeta Prawana logo

Biały protest przed kancelarią premiera

7 kwietnia 2010, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Około tysiąca pracowników służby zdrowia protestowało w Warszawie przeciw utrudnieniom w dostępie do świadczeń zdrowotnych i złej sytuacji środowiska pracowniczego. Zorganizowana przez NSZZ "Solidarność" i OPZZ manifestacja przebiegła spokojnie.

W proteście, zorganizowanym w Światowym Dniu Zdrowia ONZ oraz Dniu Pracownika Służby Zdrowia, uczestniczyli także przedstawiciele innych grup społecznych m.in. górnicy, hutnicy i stoczniowcy.

Delegacja związkowców złożyła petycje na ręce marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego oraz w kancelarii premiera wiceministrowi zdrowia Markowi Twardowskiemu. Wśród głównych postulatów wymieniono wzrost nakładów na ochronę zdrowia, usprawnienie systemu polityki zdrowotnej i prowadzenie rzeczywistego dialogu społecznego.

Przewodniczący OPZZ Jan Guz, przemawiając do manifestujących przed Sejmem, podkreślił, że nakłady na służbę zdrowia są niewystarczające. "Przyszliśmy tutaj, by bronić pracowników służby zdrowia, związki zawodowe zawsze potrafią się w takich sytuacjach zjednoczyć. Wołamy do tego rządu i parlamentu: +opamiętajcie się+ i +wzywamy rząd do dialogu+" - powiedział Guz.

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek powiedział, że związki zawodowe sprzeciwiają się prywatyzacji i komercjalizacji placówek służby zdrowia. "Rząd pogłębia chaos panujący w służbie zdrowia. Domagamy się równego dostępu dla wszystkich do opieki zdrowotnej" - powiedział Śniadek.

Przewodniczący Primum Non Nocere Adam Sandauer mówił, że pacjenci w wielu miejscach w kraju czekają miesiącami na wizytę u lekarza. Jak dodał wciąż jest za mało pieniędzy, a dostęp do pomocy medycznej jest ograniczony. Finansowanie opieki medycznej w Polsce jest "niewłaściwe i patologiczne" - podkreślił.

Manifestujący, którzy przyjechali do Warszawy z różnych regionów kraju, trzymali flagi z logo swoich związków, puszczali petardy, gwizdali na gwizdkach, wznosili okrzyki: "Zdrowie prawem, nie towarem", "Bo ze wszystkich cudów Tuska, pozostaje tylko pustka", "Ewa Kopacz musi odejść". Niektórzy trzymali transparenty z hasłami: "szpitale zadłużone, w kieszeni mojej pustka, bo tylko na boisku nie leni się rząd Tuska", "Gdy Schetyna grać zaczyna, służbę zdrowia nam zarzyna".

Odnosząc się do protestu minister zdrowia Ewa Kopacz powiedziała, że od Solidarności oczekiwałaby, aby "w myśl tej nazwy solidarnie razem z kolejnym ministrem zdrowia rozwiązywała problemy, które w tym sektorze były, są i będą".

Jak dodała, przywódcy "S", którzy podpisali się pod tym protestem, uczestniczą w posiedzeniach Komisji Trójstronnej i otrzymują wyczerpujące odpowiedzi. "Zawsze są zachęcani do współpracy na rzecz zmian i takiego postępowania, które przede wszystkim dałoby satysfakcję polskim pacjentom" - powiedziała Kopacz.

Na koniec trwającej trzy godziny demonstracji protestujący spalili przed gmachem kancelarii premiera kukłę przedstawiającą Ewę Kopacz jako czarownicę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj