Dwóch miłośników motoryzacji urządziło sobie suto zakrapianą imprezkę. Gdy skończył się alkohol, postanowili wsiąść w auta i podjechać do oddalonego o... sto metrów sklepiku po piwo. Nie dojechali. Przy wyjeździe z podwórka zatrzymała ich gliwicka policja.
A wszystko przez miłość do własnych aut. Pijani rajdowcy postanowili bowiem pochwalić się mocą silników swych pojazdów i "palili gumy" na podwórku, pod oknami zaspanych sąsiadów. Sąsiedzi, którym ryk silników niezbyt przypadł go gustu, zawiadomili policję. Ta przyjechała akurat wtedy, gdy rajdowcy wyjeżdżali z podwórka.
Obaj kierowcy byli kompletnie pijani. Kierowca wiekowego poloneza "wydmuchał" 1,8 promila alkoholu, a opla kadeta - 3 promile. Policjantom tłumaczyli, że chcieli tylko podjechać do baru po... jedno piwo.
Rajdowcy wylądowali w areszcie. Grożą im dwa lata więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|