Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziecko umarło, bo połknęło baterię

19 marca 2008, 17:26
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Półtoraroczne dziecko z poparzonym chemikaliami żołądkiem trafiło do szpitala w Białymstoku. Lekarze robili wszystko, by uratować maleństwo. Niestety, ich wysiłki zdały się na nic. Chłopczyk zmarł, bo połknął baterię. Zabił go zawarty wewnątrz elektrolit.

Dziecko mieszkało w Łomży, tam też lekarze usunęli mu z brzucha baterię - płaską, wielkości monety dwuzłotowej. Jednak dziecko nadal źle się czuło. Po trzech dniach trafiło do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Tam lekarze z przerażeniem stwierdzili, że w żołądku dziecka rozlał się elektrolit. Spowodował głębokie i nieodwracalne poparzenia chemiczne. Maleństwo nie miało żadnych szans.

Cierpiało przez kilkanaście dni. W końcu zmnęczony walką o życie organizm poddał się.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj