Minister Ćwiąkalski nie ukrywa, że nie rozumie powodu protestu sędziów. Twierdzi, że akcja ma charakter polityczny.

Reklama

>>>Przeczytaj, jakie przywileje dostali sędziowie i prokuratorzy od Ćwiąkalskiego

"Dziś rząd przyjmuje budżet i w budżecie są zarezerwowane pieniądze zarówno dla sędziów, jak i dla prokuratorów" - powiedział w środę Ćwiąkalski w Radiu ZET. "Nie przypominam sobie, by protestowano wtedy, gdy na odchodnym PiS proponował mniej niż połowę z tego, co teraz rząd zapewnił na przyszły rok" - dodał.

Minister uważa, że protest sędziów to "strzał w stopę". Dlaczego? "Więcej środowisko na tym straci, także w ocenie opinii społecznej, niż zyska" - tłumaczy Ćwiąkalski. Dodaje, że za protestem stoją młodzi sędziowie, którzy nie mają jeszcze doświadczenia zawodowego, a chcą pokazać, że się świetnie wpisują w ten nurt takiego ogólnego żądania podwyżek".

"Dni bez wokand" sędziowie zapowiadają na środę i czwartek. Domagają się od rządu zmiany systemu wynagradzania i większych podwyżek. Obecnie rząd proponuje około 1100 zł więcej.

Protestować, choć w różnym stopniu, ma cała Polska. W ciągu dwóch najbliższych dni odbędzie się zaledwie jedna trzecia spraw. Niewyznaczone na najbliższe dni rozprawy mają szansę wrócić na wokandę dopiero za dwa, trzy miesiące.

Ale na tym nie koniec protestów zapowiedzianych przez wymiar sprawiedliwości. Na piątek swój protest zapowiadają prokuratorzy. Powołany kilka dni temu krakowski Komitet Obrony Prokuratorów wezwał śledczych do masowego brania urlopów na żądanie. Jednak większość prokuratorów pytanych przez "Rzeczpospolitą" nic nie wie o zapowiadanej akcji.