Trzeba zmusić rektorów, by przy naborze na studia magisterskie brali pod uwagę, z jakiej szkoły przychodzą żacy z licencjatem - uważa minister szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. I zapewnia, że w nowej ustawie będą zapisane metody ukrócenia procederu opisanego przez DZIENNIK. Studenci kiepskich szkół prywatnych, którzy dostają dobre oceny za nic, dostają się na studia magisterskie. I wyprzedzają swych kolegów z lepszych uczelni, którzy mają gorszą średnią.
"Inna jest wartość dyplomu licencjata absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie na jedno miejsce jest czasem nawet ponad dwudziestu chętnych, a inna dyplomu ze słabej szkoły prywatnej, która bierze wszystkich chętnych, którzy się zgłoszą" - mówi DZIENNIKOWI szefowa resortu szkolnictwa wyższego. Zapowiada też, że jej ministerstwo będzie dodatkowo dofinansowywać uczelnie, które mają wysoki poziom i prowadzą badania naukowe.
>>>Jak prywatne uczelnie handlują ocenami
Minister Kudrycka planuje też w nowej ustawie zapisać prawo resortu do zabierania kiepskim uczelniom prawa do uczenia studentów.
Co jeszcze planuje minister? O tym w jutrzejszym DZIENNIKU.
>>>Co trzeba poprawić w systemie szkolnictwa wyższego? Podyskutuj na forum
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|