Kiedy w mieszkaniu polskiej rodziny w Glasgow wybuchł pożar, nie było czasu na ewakuację. Matka podjęła dramatyczną decyzję: zrzuciła swoje trzy córki z wysokości drugiego piętra wprost w ramiona czekających na dole sąsiadów. Nikomu się nic nie stało.
Pożar w trzypiętrowym domu w Glasgow, w którym mieszka polska rodzina, wybuchł wczoraj rano.
„Zobaczyłem kobietę stojącą w oknie z płaczącymi dziećmi. Zawołałem, żeby zrzuciła dziewczynki, a my je złapiemy. Była przerażona, ale w końcu to zrobiła. Nie było innego wyjścia, bo płomienie szybko się rozprzestrzeniały. Ludzie porozkładali na ziemi materace dla bezpieczeństwa" - opowiada jeden z sąsiadów, 39-letni Paul Leonard.
Dziewczynkom - 10-miesięcznej Nicole, trzyletniej Weronice i 13-letniej Patrycji - nic się nie stało. Po tym, jak wyskoczyły z okna, strażacy wydostali z budynku ich mame i babcię. Pożar wybuchł w innym mieszkaniu, na parterze kamienicy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|