Dziennik Gazeta Prawana logo

Pilot weteran: Narodowcy mnie rozbawili

4 marca 2009, 19:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pilot weteran: Narodowcy mnie rozbawili
Inne
Brytyjscy narodowcy, którzy użyli samolotu z Dywizjonu 303 do zilustrowania akcji przepędzania imigrantów rozśmieszyła pułkownika Andrzeja Jeziorskiego, weterana walk w Królewskim Lotnictwie. Narodowcy nazwali kampanię "bitwą o Anglię", ale zaliczyli kompromitującą wpadkę - do plakatu wybrali zdjęcie... myśliwca spitfire używanego w polskiej jednostce.


Andrzej Jeziorski*: Pewnie pośmiejemy się z narodowców, jak to chcieli coś udowodnić Polakom, ale jak zwykle im nie wyszło.


Z 18 tysięcy lotników, którzy walczyli dla Królewskiego Lotnictwa, zostało nas około tysiąca. Z tych pamiętających akcje Dywizjonu 303 żyje już tylko dwóch – ciężko chory pułkownik Martel i mieszkający w Kanadzie generał Sawicz.


Dopiero w 1942 roku, miałem wtedy 21 lat. Wcześniej przez dwa lata byłem w armii – w broni pancernej.


Nie, niestety. Oficjalnie dołączyłem do składu latającego rok później, czyli w 43. Musiałem, jak to się mówiło, przejść okres „nabijania ręki”, czyli szkolenie. I kiedy gen. Władysław Sikorski odwiedził dywizjon w 1942 roku, ja trenowałem na wellingtonie nad Nottingham. To właśnie na takich wellingtonach latałem, kiedy nasz dywizjon przeniesiono do lotnictwa obrony wybrzeża. Było to na archipelagu Hebrydów na Oceanie Atlantyckim. Zostaliśmy przydzieleni do nużących lotów patrolowych w poszukiwaniu niemieckich okrętów podwodnych, U-Bootów. Namierzenie łodzi podwodnych to było jak szukanie igły w stogu siana!


Świetnie, oni bardzo ciepło nas przyjęli. Musieliśmy się oczywiście "dotrzeć", poznać trochę ich kulturę i język, bo na początku porumiewaliśmy się trochę na migi. Ale po jakimś czasie piliśmy razem herbatki, piwo i graliśmy w szachy oraz brydża. No i były też kobiety, WREN-ki, czyli pomocnicza kobieca formacja Royal Navy. Pamiętam, że na jednej ze stancji był cały szwadron Polek, którymi dowodziła panna Ujejska, córka generała. Miło było porozmawiać z nimi po polsku, pośmiać się.


Spotykamy się w naszym gronie często. Nawet dzisiaj mamy wspólny, lotniczy posiłek.

*płk Andrzej Jeziorski, prezes Fundacji Stowarzyszenia Lotników Polskich oraz były pilot bombowca w Dywizjonie 304 im. Ziemi Śląskiej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj