Jest jedyny w swoim rodzaju, ostry, intensywny. Myślę jednak, że podobny ból można by czuć podczas operacji.
Tak, można tak powiedzieć, że to takie samo barbarzyństwo. W skali od 1 do 10 ból porodowy oceniam na 10. Większego sobie nie wyobrażam. Więcej człowiek nie jest w stanie wytrzymać, a to,
że kobiety zmusza się, by go wytrzymały, jest niehumanitarne. Na argument, że kobiety przez stulecia rodziły bez znieczulenia, odpowiem, że kiedyś ludzie żyli bez prądu i też sobie radzili,
jednak teraz nikt od nich tego nie wymaga. Mamy środki farmakologiczne, które uśmierzają ból porodowy i nie ma powodu, żeby ich nie stosować, tak jak nie ma powodu, by nie korzystać z
elektryczności.
Przy pierwszym dziecku nie. Ból był niewyobrażalny i z jego powodu przy porodzie wystąpiły komplikacje. Rodziłam bardzo długo, byłam wyczerpana. Pod koniec porodu, kiedy dziecko przechodziło
już przez kanał rodny, zachłysnęło się wodami płodowymi i dostało zapalenia płuc, co sprawiło, że musieliśmy zostać dłużej w szpitalu. Gdybym dostała znieczulenie, nie traciłabym
wszystkich sił we wcześniejszej fazie porodu, lepiej bym parła pod koniec i do zachłyśnięcia by nie doszło. Jednak ja zużyłam całą swoją energię na to, by wytrzymać pierwsze godziny
bólu. I tak się dzieje z wieloma kobietami. Drugi okres porodu, kiedy zaczynają się skurcze parte, jest o wiele bardziej intensywny i kobieta powinna mieć siłę, by go przejść. Znieczulenie w
tym pomaga.
Każdą kobietę, nawet tę, która to znosi, poród bardzo boli. Jednak to, jak odczuwamy ból, zależy od jego natężenia i od indywidualnego progu bólowego. Nie można mówić: to pani nie
powinno boleć, to pani powinna spokojnie wytrzymać. Jedna kobieta jest w stanie wytrzymać, a inna nie. Dlatego każda rodząca powinna być znieczulona, kiedy tego chce.
To są leki XXI wieku. Podaje się je wprawdzie przez wbicie igły w newralgiczną okolicę, bo w kręgosłup, ale, jeśli wyeliminuje się przeciwwskazania, ryzyko powikłań jest minimalne. Można
powiedzieć, że dla młodej kobiety znieczulenie jest całkowicie bezpieczne.
*Joanna Galańska-Grzeszek jest anestezjologiem w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu, pracuje też w tamtejszej Poradni Leczenia Bólu