Przecież on . Ja przed nim po prostu uciekałam. Zaczęłam się zdecydowanie odsuwać, gdy się do mnie zbliżał, a gdy już nie miałam innego wyjścia czymś od niego odgradzać: segregatorem, teczką z dokumentami.
W takich sprawach bardzo trudno o dowody i to jest największy problem. . Dla osób postronnych to wcale nie jest takie ewidentne jak dla mnie. Koleżanka z działu, gdy jej o tym wszystkim powiedziałam, była bardzo zaskoczona, dopiero później zaczęła przyznawać mi rację. Mam wprawdzie jedno nagranie, gdy mówi, że śnił o mnie w nocy i parę e-maili z komplementami, ale to nie są twarde dowody. Jeśli złożyłabym oficjalną skargę, to . Nie mam nawet gwarancji, czy ta koleżanka będzie zeznawać na moją korzyść. .
Ale ja nie chcę się z nikim procesować, udowadniać, że nie prowokowałam szefa, nie zachęcałam. Nie chcę być wytykana palcami. . Poza tym ja naprawdę lubię swoją pracę, dobrze mi płacą, rozwijam się. Nadal .
*Dorota ma 30 lat, pracuje w dziale marketingu średniej wielkości trójmiejskiej firmy