Karol Okrasa*: Nie można dać się jednak zwariować. Szerokim łukiem należy omijać najtańsze mięsa, wędliny, sery, bo są one po prostu podłej jakości.
Absolutnie do tego nie namawiam. Z jedzeniem jest jak z restauracjami. Można wydać majątek na obiad w lokalu w pięciogwiazdkowym hotelu, ale można pójść do baru mlecznego, gdzie też zostanie
nam zaserwowany całkiem przyzwoity i smaczny posiłek.
Najlepiej na osiedlowych bazarkach. Na nich naprawdę można znaleźć produkty po pierwsze bardzo dobrej jakości, po drugie zdrowe, po trzecie unikatowe i wreszcie po czwarte - tanie. A jak ktoś
jest przebojowy, to jeszcze parę groszy wytarguje. Jako stali klienci pewnie szybko też dostaniemy zniżkę. Na pewno nie ma sensu szukać zdrowych i tanich produktów w hipermarketach. W nich
coś, co jest tanie, praktycznie zawsze jest bardzo niskiej jakości.
Na trudne czasy, kiedy w domowym budżecie trzeba szukać oszczędności, najlepszym daniem są zupy. To jeden z najtańszych posiłków, a jednocześnie rożnorodność zup możne zaspokoić niemal
wszystkie gusta kulinarne. Kiedy jesteśmy naprawdę w trudnej finansowo sytuacji, możemy ograniczyć się do gotowania zup tylko z warzyw. Za niewiele większą sumę przyrządzimy zupę na rosole.
Wywaru wcale nie trzeba gotować na drogich mięsach. Do tego wystarczą bardzo tanie podroby.
Oczywiście, że nie. Za niewielkie pieniądze można przyrządzić przeróżne makarony. Je akurat można łączyć praktycznie z wieloma dodatkami i prawie zawsze będą bardzo smaczne. Szybko i
tanio można przyrządzić sos warzywny, śmietanowy, albo podać makaron tylko z oliwą i też będzie bardzo dobry. Tania kuchnia to również wszelkiego rodzaju pyzy, pierogi. Warto też
przypomnieć sobie o kaszach i warzywach strączkowych: fasoli, grochu. Z nich też można wyczarować pyszne dania. I co ważne, nie kosztują majątku.
Mój dziadek, jak byłem mały, zawsze na kolację serwował mi budyń z kompotem wiśniowym. Smakowało to wybornie, a kosztowało grosze.