>>>"Pomysł Tuska - jak wojna z Gabonem"
Jan Romeo Pawłowski*: Domyślam się nawet, dlaczego tak głośno jest o moim wyjeździe. Słyszałem o wypowiedziach premiera Jarosława Kaczyńskiego na temat Gabonu i o tym, że temat ten żył w
mediach bardzo długo. Mam nadzieję, że skoro politycy i nie tylko oni tak dużo o Gabonie mówili i tak ten kraj rozsławili, to teraz chętnie mu będą pomagać. Szkoda tylko, że przez to
zamieszanie niewielu zauważylo, że będę nuncjuszem nie tylko w Gabonie, ale i w Kongo.
Nie sądzę. Na ile wiem, w Gabonie jest grupa naprawdę świetnych sióstr zakonnych i misjonarzy właśnie w Polski, którzy w tym kraju pracują od kilku lat. Zatem Gabończycy, myśląc o Polsce,
raczej wypowiedziami i opiniami niektórych polityków się nie przejęli. Oceniają nas po czynach, a nie słowach.
Nie chciałbym się odnosić do wypowiedzi pana premiera, bo to nie moja sprawa. Ale mam nadzieję, że między innymi dzięki mojemu wyjazdowi Polacy o Gabonie będą wiedzieli więcej, poznają
jego problemy i któregoś dnia dołożą kilka groszy np. do budowy szpitala dla trędowatych czy innej instytucji tam potrzebnej.
>>>W Gabonie znają Kaczyńskich
Oczywiście, że tak. Bo przede wszystkim jadę do Afryki jako misjonarz, do zwyklych ludzi. Tam naprawdę jest jeszcze sporo do zrobienia, nie można tych ludzi zostawić samym sobie. W Europie też
należy pamiętać, że oprócz własnego kontynentu i Ameryki istnieją jeszcze inne, trochę biedniejsze, czasem trochę bardziej skłócone.
Do wyjazdu przygotowuję się cały czas, ale polecę dopiero w połowie czerwca. To musi trochę potrwać, bo muszę dokończyć wszystkie rozpoczęte zadania w Watykanie oraz przyjąć sakrę
biskupią, która przewidziana jest na 30 kwietnia w Bydgoszczy.
*arcybiskup Jan Romeo Pawłowski od 18 lat pracuje w Watykanie. Wielokrotnie wyjeżdżał na misje, m.in. do Kongo i Tajlandii. Kilka dni temu papież mianował go nuncjuszem apostolskim w Gabonie i Kongo