CBA zatrzymało dwóch drobnych biznesmenów i dwóch emerytowanych architektów przed dwoma tygodniami na terenie Trójmiasta. .
Operację opisała poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza". Mało kto jednak wie, że
>>>Kto zabrał CBA sto tysięcy złotych?
"Operacja przeciwko biznesmenom zaczęła się w czerwcu 2008 roku. " - ujawnia DZIENNIKOWI były funkcjonariusz CBA, który niedawno zrezygnował z pracy.
D. nie przypadkiem trafił na ogłoszenie. Od kilkunastu miesięcy śledził wszystko, co dotyczyło tego miasta. . Szefowie CBA podejrzewali, że w Gdyni nic się nie dzieje bez wiedzy biznesmena, a urząd miejski jest w rzeczywistości częścią imperium szefa słynnego Prokomu.
>>>CBA: Nie straciliśmy stu tysięcy złotych
Paweł D. wymyślił operację specjalną: wcielił się w biznesmena zainteresowanego kupnem tej działki. Po co? Aby zbudować na niej hotel. Ale właśnie w tym tkwił haczyk: lokalne prawo zabraniało postawienia na niej tego typu budynku. "" - tłumaczy prokurator z Warszawy znający akta sprawy. Aby pokonać tę "przeszkodę", sprzedający wynajęli dwóch znanych w Gdyni architektów. Ci obiecali załatwienie sprawy.
Okazało się jednak, że urzędnicy stanowczo odrzucili już pierwszą, delikatną sugestię o przyjęciu łapówki. "Zamiast tego " - tłumaczy nasz rozmówca z Prokuratury Krajowej.
. Nie można im było postawić zarzutów korupcji, ale jedynie powoływania się na wpływy wśród urzędników magistratu. Gdyński sąd zdecydował, że przedsiębiorcy trafią na najbliższy miesiąc do aresztu. Łagodniej potraktował emerytowanych architektów, którzy wyszli na wolność po wpłaceniu kaucji.
. Największą część kosztów stanowiła zaliczka w wysokości 100 tysięcy złotych, którą Paweł D. wpłacił, podpisując z przedsiębiorcami wstępną umowę kupna działki.
Na tym lista wydatków może się nie skończyć. "Jeśli biznesmeni zostaną uniewinnieni, to niewykluczone, że CBA będzie musiało ją wykupić" - uważa znający sprawę doświadczony prokurator z Prokuratury Krajowej.
Co ciekawe, przed kilkoma tygodniami "agent specjalny" D., który wymyślił całą prowokację, awansował. Został wiceszefem jednego z wydziałów w najważniejszym pionie CBA: zarządu operacyjno-śledczego. Rzecznik CBA Temistokles Brodowski powiedział nam tylko tyle, że cała operacja była legalna i odbywała się pod kontrolą Prokuratury Krajowej.