Dziennik Gazeta Prawana logo

Gronkiewicz-Waltz oszczędza, ale grosze

3 kwietnia 2009, 17:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gronkiewicz-Waltz oszczędza, ale grosze
Inne
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zlikwiduje gigantycznego budżetu na premie dla swych urzędników. Jej zastępcy, burmistrzowie i dyrektorzy dostaną mniej pieniędzy niż im obiecała. Ale - jak dowiedział się DZIENNIK - z puli 58 milionów złotych na ekstra nagrody, ubędzie zaledwie kilka milionów.

"Cięcia nagród zostaną przeprowadzone na zasadzie: im wyższe stanowisko, tym większa obniżka. Wiceprezydenci, burmistrzowie i dyrektorzy biur dostaną premie niższe o kilkadziesiąt procent" - informuje Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Ile konkretnie, nie chciał powiedzieć. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie,

Hanna Gronkiewicz-Waltz łagodniej potraktowała szeregowych urzędników. W ich przypadku redukcje będą symboliczne. "Pani prezydent stwierdziła, że nie będzie budować wizerunku oszczędnego ratusza kosztem zwykłych pracowników. Oni też mają kredyty i rodziny na utrzymaniu" - mówi Andryszczyk.

>>>Gronkiewicz-Waltz stawia się Schetynie

Takie argumenty nie przekonują opozycji. "To gest pod publiczkę, żeby zadowolić media, a nie realne cięcia. Premie w dalszym ciągu są zbyt duże" - twierdzi radny PiS Maciej Maciejowski.

Jakie kwoty wpłynęły na konta urzędników, będzie jasne dopiero w połowie kwietnia, gdy ratusz przeleje pieniądze. Na razie biuro kadr i szkoleń dopiero oblicza wysokość nagród. Z naszych informacji wynika, że .

Decyzja prezydent Warszawy to efekt krytyki, jaka spadła na jej głowę, po tym jak wyszło na jaw, że mimo kryzysu ratusz przyznał nagrody kwartalne dla urzędników.

>>>Miliony dla urzędników

Hannę Gronkiewicz-Waltz skrytykowali nie tylko politycy PiS. Upomniał ją nawet premier Donald Tusk, który apelował o większą powściągliwość w wydawaniu publicznych pieniędzy. Swoją partyjną koleżankę skarcił również szef MSWiA, a zarazem sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna, który stwierdził w radiowej "Jedynce", że .

Prezydent stolicy początkowo była nieugięta. Tłumaczyła, że urzędnicy i tak dostaną o . Jednak gdy fala krytyki zaczęła narastać, Gronkiewicz-Waltz skapitulowała.

Zamieszanie z pieniędzmi dla urzędników na tym się jednak nie skończy. Prawdziwa rewolucja czeka ich w połowie roku, gdy - wysokość pensji i premii ma być uzależniona od umiejętności, a nie zajmowanego stanowiska.

Określeniem wartości urzędników ma się zająć firma konsultingowa. Ratusz właśnie jej szuka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj