Był późny niedzielny wieczór, gdy z toalety jednej z sieciowych restauracji w Śródmieściu zniknęła rolka papieru. "W tajemnicze zniknięcie towaru pierwszej potrzeby podejrzany jest 26-letni Edwin L." - czytamy na witrynie stołecznej policji. Pisownia jest oryginalna, a mundurowi potraktowali sprawę śmiertelnie poważnie.

Krótko po godzinie 21 oficer dyżurny odebrał zgłoszenie: ochrona lokalu ujęła sprawcę kradzieży z włamaniem. Na miejsce natychmiast wysłano patrol policji. Z relacji ochroniarza wynika, że stojący przy drzwiach restauracji ochroniarz zauważył "odstający przód kurtki wychodzącego mężczyzny".

>>> 14 sprzedawał kradzionego malucha

Okazało się, że była to rolka papieru toaletowego skradziona z zamykanego na kluczyk podajnika, który w wyniku włamania został doszczętnie zniszczony. Właściciel wycenił straty na 352 złote, z czego wartość rolki wynosi 2 złote.

"Dzisiaj 26-latek odpowie za swoje zachowanie. Za czyn, którego się dopuścił, grozi mu do 10 lat więzienia" - informują policjanci. Zadzwoniliśmy do biura prasowego stołecznej policji z pytaniem, czy nie jest to spóźniony dowcip z 1 kwietnia...

"Proszę pana, to jest poważna sprawa. Nie tylko z powodu kradzieży papieru, ale też z uwagi na zniszczenie całego pojemnika, w którym ten papier się znajdował" - broniła się policjantka, która jednak odmówiła przedstawienia się.

>>> W dresach napadli na hurtownię wędlin