Polki, które zaufały Wojewódzkiemu Urzędowi Pracy w Toruniu, mocno się zawiodły. To, co zastały po przyjeździe do pracy na plantacji truskawek w Hiszpanii, było skandalem. Mówią, że nie dawano im nawet wody. Miały spać w zagrzybiałych garażach, w obozowym ścisku i między myszami.
Afera dotyczy
15 marca wszystkie trafiły do hiszpańskiej Luceny. Miały pracować na plantacji truskawek. Jakież było ich zdziwienie, gdy na miejscu okazało się,
>>> Niemcy piszą o "polskich obozach"
Po trzech dniach nieoczekiwanie szef plantacji powiedział, że robota skończyła się i dodał, że wyśle kobiety z powrotem do Polski. "Miałyśmy pracować do końca czerwca, dostawać 38,5 euro za 6,5 godziny pracy dziennie. Przez trzy tygodnie, bo dopiero wtedy udało się załatwić autokar, - skarży się "Gazecie Pomorskiej" jedna z poszkodowanych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl