20-letni mieszkaniec Łęcznej ukradł poloneza po tym jak chwilę wcześniej jego malucha skonfiskowali policjanci. Mężczyzna jechał po pijanemu i bez prawa jazdy. Trafił do aresztu i grozi mu pięć lat więzienia.
Jarosław M. w niedzielę nad ranem wracał z dyskoteki wraz dwoma kolegami. W okolicach Łęcznej na Lubelszczyźnie patrol policji zatrzymał malucha, którym jechali. Okazało się, że "Policjanci odholowali pojazd na strzerzony parking, a podróżujacy nim mężczyźni zostali przesłuchani na komisariacie i wypuszczeni" - mówi DZIENNIKOWI Magdalena Myśliwiec, oficer prasowy komendy policji w Łęcznej.
Mężczyźni jednak nie zamierzali wracać do domu pieszo. , którym dojechali do domu. Kilka godzin później znów znaleźli się na komisariacie. "Funkcjonariusze skojarzyli ich ze zniknięciem auta. Mężczyźni przyznali się do winy. Tumaczyli się, że Teraz za swój czyn odpowiedzą przed sądem" - dodaje Myśliwiec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|