Prawa do ma . To właśnie władze niemieckiego landu dbają o to, by dzieło Hitlera było publikowane tylko w celach historycznych. Ludziom, którzy chcieliby na słowach Fuehrera zarobić, Bawaria odmawia.
mimo braku zgody niemieckich władz, postanowił "Mein Kampf" wydać. Trafił za to przed sąd. W pierwszym procesie dwa lata temu został skazany na . To niewiele, bo prokuratura oceniała, że jego wydawnictwo - - zarobiło na publikacji nawet .
W drugim procesie wyrok także był dość łagodny. Ale surowego werdyktu wcale nie domagał się Wolny Kraj Związkowy Bawaria. Reprezentująca go Joanna Lassota chciała jedynie .
Prokuratura tymczasem żądała o. Obrońca chciał Marka S. Twierdził, że co prawda jego klient chciał na "Mein Kampf" zarobić, ale nie miał pojęcia kto ma do niego prawa autorskie. "Każde dzieło ma swojego właściciela i Marek S. musiał o tym wiedzieć, bo zajmował się wydawaniem zawodowo" - skomentowała te słowa sędzia Anna Plewińska.
Ostatecznie Marek S. został skazany na . Ma też zapłacić .