Szczególnie pierwsze dwie dzisiejsze sprawy były dla sędziów bardzo trudne. Musieli się oni zająć bestialskimi mordami na .
>>>Oto najgłośniejsze zabójstwa dzieci w Polsce
Grażynka zginęła ostatniego dnia 2006 roku. Zabił ją sąsiad - . Przed uduszeniem . Szymaniak przyznał się do zabójstwa, ale nie do gwałtu. Ale sądy dwóch instancji nie miały wątpliwości i za brutalny gwałt oraz mord skazały go na dożywocie.
Jego obrońca złożył więc . Argumentował, że gwałtu nie było. Ale sędziowie uznali, że kasacja jest "oczywiście bezzasadna".
>>>Dożywocie za skatowanie chłopca kijem bejsbolowym?
Podobne orzeczenie wydano w sprawie . Jesienią 2005 roku pod Pruszczem Gdańskim zwabił do zrujnowanego budynku . Tam kazał mu zdjąć ubranie. Chłopiec próbował mu uciec, ale Trojak zaczął go wtedy , ale zrezygnował. By upewnić się, że chłopiec nie żyje, .
Kolejne sądy skazywały go za tą "niewyobrażalną" - jak ujął to jeden z sędziów - zbrodnię na dożywocie. Ojciec chłopca nawet taką karę uważał za zbyt małą. "Tak normalnie to powinna być kara śmierci. " - mówił Bogdan Talarek.
Ale obrońca chciał wznowienia procesu. Twierdził, że nigdy nie ustalono dokładnie "motywacji" zabójstwa. Ale Sąd Najwyższy odrzucił kasację.
>>>23-latka zabiła swojego chłopaka
Ostatecznie na dożywocie skazano też . W 1999 roku w Szwecji zastrzelił on młodą Polkę i ciężko ranił jej przyjaciela. To mężczyzna był celem ataku. Chciał odejść z gangu i postanowiła go zabić.
Obrońca złożył kasację, bo twierdził, że nigdy nie przesłuchano świadków ze Szwecji. A cała sprawa miała być oparta tylko na - Piotra R. Sąd Najwyższy uznał jednak, że brak przesłuchania świadków nie miał wpływu na kolejne wyroki polskich sądów i je podtrzymał.